Przed mandatem uchroni fantazja
08.09.2009
Fałszywy Mickiewicz dołączył tym samym do grona Małopolan, którym – gdy trzeba uniknąć mandatu – pomysłów nie brakuje. Pomysłów, które często odnoszą zamierzony skutek.
58-letni Marek Lidek z Nowego Sącza jeździ volkswagenem ogórkiem, autem legendą z hipisowskiej epoki dzieci kwiatów. – Zostałem zatrzymany za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym – opowiada Lidek. – Radar zarejestrował ponad 100 km/h. Tłumaczyłem policjantom, że samochód z tamtej epoki nie rozwinie takiej prędkości. Uwierzyli. Zabrali się do skontrolowania radaru. Nie popatrzyli dokładnie w dowód rejestracyjny. Mam zamontowany jeden z najnowszych silników volkswagena. Specjalne metody mają kobiety. Sierżant sztabowy Witold
Norek z krakowskiej komendy wspomina panią, która spowodowała kolizję. Nie protestowała przeciw karze, ale z wymówką w głosie powiedziała, że przecież policjant powinien wziąć pod uwagę, że jest małą, drobną blondynką. Ile kobiety potrafią namieszać na drodze, wiedzą też wadowiccy policjanci. Pewien zatrzymany przez nich pijany 45-latek tłumaczył, że nie był w stanie odmówić atrakcyjnej pani, która zatrzymała go na jezdni i poczęstowała czterema butelkami piwa i flaszką wódki.
Alkohol sprawia kierowcom z Wadowic niemało problemów. W tarapaty wpadł 25-latek, który opił się winem na kinder party u znajomych. Miał ponad promil alkoholu we krwi i twierdził, że popijał tylko razem z dziećmi szampan bezalkoholowy Picolo. Są jednak i tacy, którzy nie próbują się tłumaczyć. – „Zawsze jeździłem, jeżdżę i będę jeździł po pijaku, co mi zrobicie?”, usłyszeli raz nasi policjanci – mówi Łukasz Czyż z olkuskiej policji.
Specjalny rodzaj kierowców to, jak ich nazywają policjanci, kadrowcy. – Zatrzymani krzyczą: „Wiecie, kim ja jestem? Już jesteście zwolnieni!” – opowiada Czyż. Kolejną „grupą zawodową” są księża. Muszą przekraczać prędkość, bo spieszą się z ostatnią posługą.
W unikaniu mandatów przydają się też amulety. Kierowca zatrzymany na ul. Jasnogórskiej w Krakowie za przekroczenie prędkości nie dawał wiary, że radar wykazał prawidłową szybkość. Twierdził, że nie jechał tak szybko. Mówił, że przecież ma pod lusterkiem powieszoną płytę CD, która zakłóca pracę radaru. Policjant zapytał, jaką ma muzykę na tej płycie. – Piosenki biesiadne – usłyszał. – Oproszę pana, to nie działa. Radarom przeszkadzają tylko płyty z muzyką poważną: Chopinem, Mozartem i Bachem – odpowiedział stróż prawa. – Nie wiedziałem o tym, kupię sobie taką płytę – zapewnił kierowca i zapłacił mandat.
Współpraca: ms, sś, cin, hga, bol, mmg, łj
Edyta Tkacz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/08
