Zakopane — portal z-ne.pl

Cleaning USA po góralsku

25.09.2009

Cleaning USA po góralsku

ZEGAREK ARABA

Anka z Leśnicy wraz z innymi koleżankami z Podhala zatrudnionymi w serwisie sprzątającym trafiła do domku kawalera Araba na obrzeżach Chicago. Stereotyp Polaka złodzieja odżył na nowo po tym, jak podhalańskie cleaning ladies miały opuścić posesję ze złotym zegarkiem pana domu w kieszeni. Właściciel wzbudzał sympatię, bo częstował kawą, rozmawiał o Polsce i dawał 20 dolarów napiwku. Gesty przyjaźni odeszły w niepamięć kiedy oskarżył Polski o kradzież zegarka i, co gorsza, zażądał podłączenia do wykrywacza kłamstw w komisariacie.

– Dla nas to oznaczało grzywnę za pracę w Chicago na wizie turystycznej, a nawet deportację. Większą okazała się jednak krzywda moralna. Po raz pierwszy w życiu zwyczajnie wzięto nas za złodziejki – zaznacza Anka. – Siedziałyśmy wtedy na schodach przed domkiem, a głowę zaprzątały nam wizje szybkiego powrotu do Polski i zakazu wjazdu do Ameryki. Chciałam tu nawet zostać na stałe... A teraz odeślą mnie na stałe do Polski – panikowała Anka z Leśnicy. Wszystkim dziewczynom ulżyło, gdy Kawaler odnalazł swój drogocenny zegarek za szafką nocną. Nie przeprosił.

SPOTLESS OD KUCHNI

„Bez plamy” (ang. spotless) to nazwa będąca chwytem marketingowym firmy świadczącej usługi leniwym lub zbyt zapracowanym Amerykankom. To też firma, która zatrudnia młode góralki za wielką wodą. Matką Spotlessu jest Joanna z Leśnicy, kobieta sukcesu, której spełnił się sen o Ameryce. Ma zaledwie 28 lat, a pracuje na kilka etatów: sprzedaje domy pod renomowaną marką Remax, kieruje serwisem sprzątającym, prowadzi audycje w polskim radiu i pisuje do gazety. Poza tym zwyczajna Polka, właścicielka niesfornego psa Whiskey’a. Kto by pomyślał, że „bosska” – tam mówią o niej dziewczyny – zaczynała tak samo, jak one.

Spotless liczy sobie już siedem lat. Śwarne dziewczyny dbają mniej więcej o sto domków. Mniej, kiedy domownicy wyjeżdżają na urlop, a więcej gdy polecają Spotless znajomym.

Aby dostać się do serwisu sprzątającego, nie potrzeba CV. Po prostu – jak mówi Anka z Gubałówki – wystarcy mieć dwoje rąk gotowyk do roboty. – Głowę niekoniecnie, nojważniejse coby rynce były i machały – dodaje Anka.

POLAK POLAKOWI WILKIEM

Tak zwykła mawiać 27-letnia Iza z Radomia, doświadczona już cleaning lady. Nie raz, nie dwa zdarza się, że Amerykanie mają wybujałe oczekiwania względem cleaning ladies jak pewna pedantyczna klientka, która zleciła, aby zeskrobać brud z kratki wentylacyjnej szczoteczką do zębów. Inna pani domu podczas pierwszej wizyty dziewczyn kazała biegać po całym mieszkaniu z czterometrowym piórkiem i szukać pajęczyn na suficie. Ale przynajmniej pochwaliła. – Jakież było nasze zdziwienie, gdy następnego ranka dzwoniła do Joanny ze skargą: źle, wszystko źle! – wspomina Iza.

Nasi rodacy potrafią być równie denerwujący. Beata, dziewczyna z Małego Cichego, opowiadała, że zdarzają się przypadki, kiedy Polki, pracujące jako nianie, donoszą pracodawcom o niedokładności cleaning ladies.

Za tydzień kolejny odcinek przygód z wakacji w USA.

Elżbieta Wadowska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/25