Jak Amerykanie nie wpuścili górala do Chicago
28.09.2009
– Kilkakrotnie usłyszałem z ich ust „shut up!” (zamknij się – red.) – mówi. – Twierdzili, że nie rozumieją po polsku. Po przesłuchaniu usłyszałem, jak między sobą płynnie rozmawiają w naszym języku – oburza się. – To musieli być Polacy – przypuszcza Sebastian. Muzycy zostali pozbawieni telefonów i rozlokowani w osobnych pokojach. – Mnie przesłuchiwano aż pięć razy – relacjonuje lider zespołu.
Problem miał prawdopodobnie źródło w rodzaju promesy wizowej, którą mieli członkowie zespołu. – Powinni jeszcze w kraju zostać poinformowani, że wiza turystyczna nie zezwala na zarobkowanie w Stanach Zjednoczonych – tłumaczy prof. Krzysztof Michałek, amerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego Tymczasem członkowie Zakopower, zapytani przez oficerów imigracyjnych na lotnisku w Chicago o cel przyjazdu do USA, przyznali, że chcą zagrać koncert dla amerykańskiej Polonii. Sebastian Karpiel-Bułecka mówi nam, że nie miał pojęcia o wymogach formalnych dotyczących wjazdu do USA. – Jesteśmy przecież muzykami i naszym zadaniem jest wyjście na scenę i granie – tłumaczy góral. – Sprawy techniczne to nie nasza działka – dodaje.
O wyjaśnienie sprawy konsula generalnego RP w Chicago Zbigniewa Matynię poprosił już zakopiański poseł Andrzej Gut-Mostowy (PO). W przypadku zatrzymania naszych rodaków, jeszcze przed deportacją, powinny bowiem zostać o tym fakcie poinformowane polskie służby konsularne. Zdaniem członków Zakopower, nikt nie zaproponował im kontaktu z konsulem.
– Gdy tylko próbowałem dotknąć telefonu, zostałem ostro upomniany – wspomina Sebastian. – Miałem nawet pomysł, żeby skonsultować się z prawnikiem, ale i tego mi zakazano – dodaje.
Poseł Gut-Mostowy w liście do konsula całą sprawę nazwał bulwersującą. Wyraził też obawy, że takie postępowanie może być dyskryminacją w stosunku do naszych rodaków. Pod Tatrami sposób potraktowania Zakopowera wywołał prawdziwą burzę. Tym bardziej że część zespołu, lecąca innym samolotem, nie miała kłopotów na amerykańskiej granicy. – Takie zachowanie jest uwłaczające – oburza się Jan Karpiel-Bułecka, przyrodni brat artysty. – Byłem w USA wiele razy i to, co się dzieje z nami na lotnisku, jest poniżające! Czy my jesteśmy zieloni w czarne kropki, że tak się nas traktuje?
– My jesteśmy dobrzy, kiedy trzeba jechać walczyć do Afganistanu czy Iraku. A kiedy chcemy wjechać do USA, to się nam daje do zrozumienia, że powinniśmy siedzieć w domu – mówi Maria Gruszkowa, góralka z Zakopanego. Są i tacy, którzy przyznają, że na złą opinię w USA sami zapracowaliśmy. – Były lata, że setki rodaków wjeżdżały na wizę turystyczną do USA, zostawały tam na stałe i podejmowały pracę na czarno – mówi Joanna Giewont z Zakopanego.
Zniesmaczony całą sytuacją Sebastian Karpiel-Bułecka zapowiada, że do USA już więcej nie poleci. – Oprócz koncertu chciałem też tam polecieć z innego powodu. Mam rodzinę w Stanach, chciałem się z nimi spotkać – mówi.
Na pewno byłoby mu łatwiej, gdyby Amerykanie zliberalizowali politykę wizową w stosunku do Polaków. Na to jednak trudno liczyć. Amerykańska administracja cały czas argumentuje, że zbyt dużo naszych obywateli spotyka się z odmową konsula jeszcze w trakcie załatwiania wizy w Warszawie lub Krakowie. Zdaniem prof. Michałka, przez najbliższych kilka lat nie możemy liczyć na zniesienie wiz.
Wsp. Przemysław Bolechowski
Magdalena Adaś
Nie wpuszczają polskich muzyków
Nie tylko Zakopower nie dostał szansy zagrania dla Polaków w Ameryce.
Na początku września w Chicago odbył się 30. Festiwal „Taste of Polonia”. Miały na nim wystąpić polskie zespoły: Lombard, Sztywny Pal Azji i Sidney Polak. Niestety, artyści nie dostali wiz wjazdowych do Stanów. Wcześniej do Polski zawróceni zostali też członkowie zespołu Papa Dance. Podróżujący na koncert samolotem Lufthansy muzycy źle się zachowywali (palili papierosy, krzyczeli). Do USA wjechał tylko lider Paweł Stasiak, który przespał podróż.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/28

