Ziół w szpitalu nie będzie
02.10.2009
Z taką inicjatywą wyszli ostatnio radni powiatu nowotarskiego zrzeszeni w klubie Związku Podhalan.
- Utworzenie poradni ziołoleczniczej poszerzy zakres świadczeń medycznych szpitala - uzasadniali swój pomysł radni Związku Podhalan. - Ziołolecznictwo jest alternatywną metodą leczenia do obecnie stosowanych konwencjonalnych. Ten sposób leczenia obecnie jest coraz bardziej popularny, zważywszy na nieszkodliwość preparatów ziołowych dla organizmu i stosunkowo niską cenę leków ziołowych.
Zdaniem Macieja Motora Greloka, prezesa Zarządu Głównego Związku Podhalan, warto by się nad tym zastanowić. - Taką inicjatywę wykazała grupa radnych powiatowych, ale my popieramy ich działanie - zaznacza prezes Grelok. - Myślę, że taka poradnia byłaby celowa. Jeżeli miałoby to pomóc, a wielu ludziom pomaga, to lepiej, żeby to było robione przez fachowców.
Jak bowiem dodaje Motor Grelok, lepiej uniknąć sytuacji, że jednak pani powie drugiej o jakimś ziele, że jest dobre i ta to zażywa, chociaż nie wie, czy coś złego jej się nie stanie. - Ponadto teraz, co zresztą dawniej też bywało, jest wielu oszustów, znachorów oferujących zioła. Gdyby była taka poradnia, to ludzie mieliby pewność co zażywają i że jest to zdrowe - dodaje Maciej Motor Grelok.
Jak jednak zaznacza Krzysztof Kicińsk, dyrektor nowotarskiego szpitala, nie ma szans na taką poradnię w najbliższym czasie. - Tutaj bowiem chodzi o kwestię finansowania. Narodowy Fundusz Zdrowia w ogóle nie finansuje czegoś takiego - zaznacza dyrektor. - A my nie możemy przyjmować pacjentów prywatnie i pobierać za to pieniędzy.
Jak dodaje jednak Kiciński, na zielarstwie opiera się współczesna farmacja. Dodaje jednak, że zioła w dużych ilościach także mogą zaszkodzić.
Mieszkańcy Podhala podchodzą zaś do całej sprawy w zgoła odmienny sposób. Osoby starsze uważają, że zioła mają moc leczniczą i żałują, że takiej poradni nie będzie. - Pozostają bonifratrzy w Krakowie i w Zakopanem, którzy sprzedają najróżniejsze mieszanki ziołowe na różne schorzenia - zaznacza pani Romualda, mieszkanka gminy Nowy Targ.
Z kolei ludzie młodzi w ogóle nie traktują zielarstwa jako części medycyny. - Tym zajmowały się nasze babcie. Wierzyły w to, że zioła pomagają. Ja jakoś nie wierzę - mówi 17-letnia Jola z Nowego Targu.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/02

