Zakopane — portal z-ne.pl

W trosce o boisko napisał ulotkę, a wójt go pozwał

07.10.2009

W trosce o boisko napisał ulotkę, a wójt go pozwał

Jak napisał w pozwie, szef stowarzyszenia poniżył go w oczach opinii publicznej i naraził go na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania funkcji wójta. Z kolei Jaromin twierdzi, że to próba zakneblowania ust niezadowolonemu mieszkańcowi gminy.

Głównym powodem konfliktu pomiędzy panami jest sprawa budowy boiska sportowego, które powstało w 2006 roku.

Obiekt, który kosztował 850 tys. zł, zaraz po otwarciu nadawał się do remontu. Na 10 mkw. osiadł grunt, po opadach murawa przypominała bardziej grzęzawisko niż pole do gry w piłkę nożną. Wina od początku spadła na wykonawcę.

- Nie mogłem zdzierżyć, że obiekt stał bezużytecznie - opowiada Jaromin. - Zamiast służyć piłkarzom i uczniom, boisko trzeba było jak najszybciej naprawiać. Jako stowarzyszenie chcieliśmy się dowiedzieć, ile kosztowała cała ta inwestycja, dlaczego w ramach gwarancji firma, która wykonywała boisko, nie usunęła usterek, które się pojawiły. Chcieliśmy też wiedzieć, ile wynosił ostateczny koszt naprawy zniszczonej murawy, bo jak się okazało, wykonawcą napraw była już zupełnie inna firma.

Prezesa Stanisława Jaromina interesowało również to, jakim okresem gwarancyjnym była objęta inwestycja. Działacze stowarzyszenia zaczęli naciskać na wójta, aby udostępnił wszystkie informacje związane z realizacją przedsięwzięcia.

Wójt gminy Aureliusz Kania początkowo udzielał wszystkich odpowiedzi. Gdy jednak działacze zaczęli dopytywać się o szczegóły, uznał, że nie mają interesu publicznego, aby takie dane dostać.

Aureliusz Kania dziennikarzowi „Gazety Krakowskiej" mówi, że cała sprawa ma podtekst polityczny, a działacze stowarzyszenia związani są z jego opozycją. Unika odpowiedzi na pytania o sprawę w sądzie. Uznaje ją za prywatną, złożył ją bowiem w trybie powództwa cywilnego. Stanowczo odrzuca zarzuty, jakoby nie udzielał Stanisławowi Jarominowi wyczerpujących odpowiedzi.

- Za każdym razem był niezadowolony - mówi Aureliusz Kania. - Przyznaję, wykonawca boiska nie wykonał zleconych mu napraw. Dlatego wynajęliśmy inną firmę.

Koszt prac wyniósł 56 tys. zł. Gmina nie ma szans odzyskać w całości tej kwoty od wykonawcy boiska, bo wójt zlecił dodatkowe roboty nieobjęte gwarancją. Na razie udało się odzyskać od firmy jedynie 13 tys. zł.

- Obecnie złożyliśmy przeciwko wykonawcy wniosek w sądzie gospodarczym - mówi wójt.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/07