Wojas Podhale nie zamierza zajmować się lodowiskiem
14.10.2009
Marek Fryźlewicz, burmistrz Nowego Targu, nie ukrywa, że pomysł na przetarg na prowadzenie lodowiska to właśnie odpowiedź na ustawiczne zarzuty kierowane pod adresem miasta, że hala ma złego gospodarza i trzeba to zmienić. Od dłuższego czasu właścicielowi pierwszoligowej drużyny, czyli spółce Wojas Podhale SA, nie układała się współpraca z Miejskim Zakładem Gospodarczym Zieleni i Rekreacji, które administruje obiektem w imieniu samorządu.
- Słyszałem opinie, że spółka Wojas będzie robić to lepiej niż my - zaznacza Fryźlewicz. - Może wyłonienie dobrego oferenta ukróci wreszcie zarzuty, że lód jest za późno albo że za wcześnie chcemy rozmrozić taflę lodową, choć jeszcze trwają rozgrywki.
Fryźlewicz, ogłaszając przetarg, chciał, by to właśnie Wojas podjął się zarządzania halą. Tak się jednak nie stanie. Spółka Wojas, mimo że narzeka na to, co się dzieje na lodowisku, nie zamierza administrować halą. Andrzej Podgórski, prezes Wojas Podhale, informuje, że spółka w konkursie na administrowanie obiektu nie może wystartować. - Przede wszystkim nie spełniamy wymogów, aby wziąć udział w przetargu - tłumaczy Podgórski. - Nie mogę np. przedstawić dokumentu o nie zaleganiu z płatnościami. Mamy jeszcze kilka zaległych zobowiązań.
Według Podgórskiego, najlepszym rozwiązaniem byłoby pojawienie się podmiotu, który nie tylko będzie chciał zarobić na wprowadzonych przez siebie oszczędnościach w hali - co jest nieuniknione, aby w ogóle zarobić na interesie - ale będzie też chciał w przyszłości rozwinąć działalność miejskiej hali. Zdaniem Podgórskiego, obecny gospodarz nie jest w stanie tego zrobić.
- Ze względu na problemy, które pojawiają się na linii Miejski Zakład Gospodarczy Zieleni i Rekreacji - a nasza spółka ten przetarg wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem - tłumaczy prezes Podgórski.
Zapowiada się jednak, że miasto wciąż będzie zarządzało halą, co nadal będzie rodziło krytykę i napiętą atmosferę na linii klub - magistrat.
W skali roku miasto na utrzymanie Miejskiej Hali Sportowej przekazuje ponad 800 tys. zł. Średnio miesięcznie z kasy magistratu „na lód" idzie ok. 50 tys. zł - to przede wszystkim rachunki za energię elektryczną. W tym roku miasto musi przeznaczyć dodatkowe 100 tys. zł na halę, jeśli nie chce, by ta została zamknięta na cztery spusty.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/14

