Zima zaskoczyła także kierowców
14.10.2009
W ciągu całego dnia doszło do kilku kolizji drogowych. Na drogach było niebezpiecznie, bo sporo kierowców jeździło na letnich oponach. Od samego rana ci, którzy jechali zbyt szybko i mieli jeszcze na kołach letnie gumy, ponosili smutne konsekwencje nieostrożności.
Pierwszą stłuczką tej przedwczesnej zimy był wypadek w Kościelisku, gdzie zderzyły się dwa samochody osobowe. Winny okazał się obywatel Słowacji, którego na pewno zaskoczyły warunki na podhalańskich drogach. Jadąc osobowym seatem, nie mógł wyhamować i uderzył z tył zatrzymującego się przy przystanku busa pasażerskiego. Nikomu nic się nie stało.
- Wiemy o siedmiu kolizjach - podlicza wtorkowy dzień na drogach powiatu tatrzańskiego nadkomisarz Kazimierz Pietruch, oficer dyżurny zakopiańskiej policji. - Na szczęście nie ma osób poszkodowanych. Przyczyny zawsze były te same, czyli niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. No i te feralne letnie opony. Stąd stłuczki.
Niewesoło było również wczoraj na drodze z Zakopanego przez Wierch Poroniec na Łysą Polanę. Tutaj starosta tatrzański po prostu zamknął drogę, aby uniknąć wypadków. Masy śniegu zalegające na drzewach łamały je jak zapałki i co chwilę droga była zatarasowana. Starosta zdecydował się na krok radykalny, aby żadne drzewo nie uderzyło w samochód. Drogę wyłączono z ruchu do odwołania.
Niestety, zima znów zaskoczyła drogowców.
- Wcześnie rano jechałem do pracy i mimo że mam dość wysokie auto, słyszałem jak śnieg ociera mi się o podłogę - mówi Andrzej Mateja, mieszkaniec Zakopanego. - Choć ja już opony zmieniłem, to miałem kilka momentów, gdy serce podchodziło mi do gardła. Było naprawdę bardzo ślisko.
Od wtorkowego poranka rozpoczął się szturm na zakłady wulkanizacyjne.
- Tylko po znajomości, jako stały klient, dostałem termin za dwa dni - przyznaje Andrzej Nester, mieszkaniec Zakopanego. - I to głównie dlatego, że zimowe opony mam na felgach. Gdyby trzeba je było przekładać, termin byłby odleglejszy. Jeśli dalej będzie padał śnieg, to samochód zostawię w garażu do czasu wizyty u wulkanizatora.
Złe warunki na drogach mogą się utrzymywać przez kilka dni.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/14

