Zakopane — portal z-ne.pl

Podhale zostało zasypane śniegiem, liśćmi, gałęziami

17.10.2009

Podhale zostało zasypane śniegiem, liśćmi, gałęziami

Obfite opady śniegu najbardziej chyba zaskoczyły baców i im najdotkliwiej dały się we znaki. W tym roku bacowie nie zeszli z hal na św. Michała, jak to jest w zwyczaju, bo jesień była wyjątkowo pogodna i zaczęła rosnąć świeża trawa. Dwóch pasterzy przypłaciło to życiem. Zamarzli, gdy chcieli zegnać owce z pastwisk.

Na szczęście z podhalańskich i pienińskich hal zeszli już wszyscy bacowie. - Nie ma mowy o żadnym zagrożeniu ani dla ludzi, ani dla zwierząt - zapewnia Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu. - Jeszcze jeden tylko baca przebywa w gospodarstwie w Jaworkach. Udało mu się dowieźć siano dla owiec. Jak tylko warunki się poprawią, wróci do gospodarstwa w Zębie.

Niestety, strażacy na całym Podhalu ciągle jeszcze walczą z zagrażającymi upadkiem drzewami i konarami, a energetycy z uszkodzonymi trakcjami elektrycznymi. Wczoraj w powiecie tatrzańskim bez prądu pozostawało ok. 300 gospodarstw, zaś w powiecie nowotarskim na elektryczność czekają ciągle mieszkańcy Tylmanowej, Ochotnicy Górnej oraz Harklowej i części Rabki.

- W niektórych miejscach w gminie od dwóch dni nie ma prądu - mówi wójt Ochotnicy Dolnej, Kazimierz Konopka. - Mieliśmy też kłopoty z łącznością. Telefony działały dopóki nie wyczerpały się baterie w centrali telefonicznej. Na razie awarie systematycznie są usuwane. Trudno powiedzieć czy dziś uda się wszystko naprawić.

Bez światła wczoraj pozostawały też niektóre wsie w powiecie suskim. Trzy dni bez prądu były szokiem dla blisko 50 dzieci, które przyjechały na zieloną szkołę z Krakowa do Domu Wczasów Dziecięcych w Sidzinie.

W pobliżu ośrodka przewrócił się słup wysokiego napięcia. Dzieci były wystraszone, bo rozładowały się im telefony komórkowe i nie mogły skontaktować się z rodziną. Jednak ośrodek nie był odcięty od świata, bo drogi były przejezdne. - Jest ciepła woda, budynek jest ogrzewany i działa nam kuchnia - mówi Maciej Zimoń, dyrektor Domu Wczasów Dziecięcych.

Powoli życie w całym regionie wraca do normy, jednak wszyscy się boją, że śnieg znowu zacznie padać.

- Bardzo wiele drzew, szczególnie młodych, jest osłabionych, tak że kolejne opady mogą być bardzo niebezpieczne - twierdzi Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański.

H. Kraczyńska, J. Słowik, M. Targosz

Pełne ręce roboty

Strażacy w całym regionie od trzech dni od rana do nocy pracują przy usuwaniu konarów i drzew z ulic i dróg.

Najwięcej interwencji mieli strażacy z powiatu tatrzańskiego. 1140 druhów z 270 zastępów Jednostek Ratowniczo-Gaśniczych oraz Ochotniczych Straży Pożarnych wyruszało ponad 250 razy do usuwania konarów i drzew leżących na drogach. Pomagali też w TPN.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/17