Zakopane — portal z-ne.pl

Po pożarze pięć osób zostało bez domu

19.10.2009

Po pożarze pięć osób zostało bez domu

Dom trzeba odbudowywać, tymczasem lada dzień zima na dobre przyjdzie na Podhale.

- Leżeliśmy już z żoną i oglądali telewizję - wspomina feralną noc Kazimierz Hornik, mieszkaniec spalonego domu. - Może była godzina 23, gdy z piętra zbiegła moja bratowa krzycząc przeraźliwie „Kazek, pali się chałupa!". Wbiegłem na górę zobaczyłem ogień i zbiegłem po wodę na parter, ale bratowa w międzyczasie otworzyła okno i wtedy pożar wybuchł z ogromną siłą. Wiedziałem, że nie ma już co gasić. Tyle co zdążyłem ciotkę i żonę wyprowadzić. Musiałem siłą wyciągać bratową, która chciała gasić.

Dach na głową straciły dwie rodziny - pan Kazimierz z żoną, jego bratowa z synem i ciotka pana Kazimierza. Łącznie pięć osób jest bez dachu nad głową.

Bardzo szybko z pomocą pośpieszyli sąsiedzi. - Ja będę tu mieszkał u naszego sąsiada, który nam to zaproponował - mówi Kazimierz Hornik. - Muszę być blisko, bo chcę jak najszybciej zacząć odbudowę spalonego domu. Nie chcę już mieszkać w drewnianym domu - widziałem jak się momentalnie spalił. Materiały budowlane kosztują, a my pieniędzy na naprawę tego, co wyrządził ogień, nie mamy.

- Człowiek już na nic nie patrzył, co się dzieje, tylko uciekał, aby nie zginąć. Pomoc teraz potrzebna, bo sami sobie nie damy rady w tej biedzie - załamuje ręce Jadwiga Chowaniec, ciotka pana Kazimierza.

Straż podkreśla, że ogień mógł przeskoczyć na inny budynek.

- Pożar zagrażał sąsiednim domom, które znajdowały się bardzo blisko płonącego - przyznaje Grzegorz Worwa, zastępca komendanta PSP w Zakopanem.

W akcji gaszenia uczestniczyło 38 osób.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. - Pewnie komin za bardzo się nagrzał i zaczęło palić się drewno -zastanawia się Kazimierz Hornik.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/19