Kuchta i spółka w Tour de Pologne ograli Zakopane
28.10.2009
Imprezę zabrała Zakopanemu nie gmina Bukowina, ale górale z tej miejscowości. Ludzie, którzy prowadzą swoje biznesy - w tym Termy Bukowiańskie -zdecydowali, że warto przyciągnąć wyścig do siebie. I postanowili złożyć się na sfinansowanie całego przedsięwzięcia.
Biuro organizacyjne Tour de Pologne potwierdza, że za rok meta jednego z górskich etapów zamiast w Zakopanem znajdować się będzie w Bukowinie Tatrzańskiej. Ewenementem jest to, że partnerem w zorganizowaniu imprezy nie będzie samorząd, lecz właśnie Termy Bukowiańskie, czyli prywatna firma.
- Ludzie, którzy w Bukowinie Tatrzańskiej prowadzą swoje firmy, założyli komitet organizacyjny i wspólnie podjęli decyzję, że chcą mieć Tour de Pologne w naszej miejscowości - mówi Edward Kuchta, wiceprezes Bukowiańskiego Towarzystwa Geotermalnego, właściciela term. - Zadeklarowaliśmy, że jesteśmy gotowi wyłożyć potrzebne na to pieniądze. Ile? Tego niestety, przynajmniej na razie, nie mogę wyjawić. Ci, którzy inwestują w turystykę w naszym regionie, uważają, że ten wydatek się opłaci.
Do zorganizowania wyścigu przyłączy się również wójt gminy Bukowina Tatrzańska. Władze Zakopanego nie kryją... podziwu dla przedsiębiorczości swoich sąsiadów.
- Jestem pod wrażeniem - mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. - Kiedyś proponowałem, aby i zakopiańscy przedsiębiorcy finansowali jakąś promocję naszego miasta, jednak moja oferta nie spotkała się z zainteresowaniem. Za to Bukowina ostro się stara i jest widoczna w mediach dzięki prywatnej inicjatywie. Ja nie mogę z budżetu miasta finansować tylko i wyłącznie wyścigu. Jest to koszt około 100 tysięcy złotych. A gmina ma na głowie nie tylko promocję, ale i inne sprawy, jak choćby mieszkania komunalne.
Władze Zakopanego umniejszają swoją przegraną, jak mogą. - Uważam, że nie mamy czego żałować - uważa Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Miasta Zakopanego. - Przez ostatnie dwa lata meta jednego z etapów była zlokalizowana u nas. Teraz, jak dowiedziałem się od Czesława Langa, wyścig ominie miasto. Sądzę, że Zakopane ma tak świetną markę, iż nic nie straci.
Podobnie zresztą myślą górale z Zakopanego. - Niech i bukowiany cosik mają - mówi Stanisław Łukaszczyk. - Nam zaś bez wyścigu nic złego się nie stanie.
Zakopane powinno się jednak obawiać o swoją pozycję. Łatwo zaobserwować, że narciarze i amatorzy ciepłych kąpieli coraz częściej wybierają właśnie Bukowinę i Białkę Tatrzańską.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/28

