20-latek dostał 6 lat za jazdę po pijanemu i zabicie pieszej
29.10.2009
Władysław K. w chwili wypadku miał we krwi 1,6 promila alkoholu. Ponadto jechał bez prawa jazdy, które stracił za prowadzenie po kieliszku.
Już w trakcie rozprawy Władysław K. wyraził skruchę i przeprosił rodzinę zabitej dziewczyny. Ojciec Katarzyny, który występował w procesie jako oskarżyciel posiłkowy, nie zgodził się na wnioskowany przez oskarżonego wyrok. Chłopak wyraził bowiem chęć dobrowolnego poddania się karze, domagając się dla siebie czterech lat więzienia. Rodzina chciała większego wymiaru kary.
- Nam dziecka już nic nie zwróci - mówiła na korytarzu sądu ze łzami w oczach matka dziewczyny. - Jechał po pijanemu, chociaż miał zabrane prawo jazdy.
O całym zdarzeniu ze szczegółami opowiadał przed sądem właściciel poloneza, w którego również uderzył prowadzony przez pijanego pirata volkswagen golf.
- Auto nie poruszało się w sposób normalny, tylko jakby coś je niosło - relacjonował świadek. - Zatrzymałem się. Widziałem, jak ci piesi próbowali uciekać do rowu. Po wypadku auto uderzyło w mojego poloneza. Dziewczyna leżała na drodze, chłopak siedział w rowie. Pijany kierowca powtarzał ciągle - „Co ja narobiłem, co ja narobiłem".
28-letnia Katarzyna feralnego dnia wracała z cmentarza ze swoim kuzynem, który przyleciał z USA. Szli drogą przez Sieniawę do domu wujka. Nagle zza zakrętu wyskoczył rozpędzony golf. Z daleka było widać, że kierowca stracił panowanie nad autem, które jechało w terenie zabudowanym z prędkością 119 km na godzinę (dopuszczalne jest 50 km). Katarzyna próbowała wraz z kuzynem uciec do rowu. On zdążył, ona nie. Dziewczyna doznała złamania kręgosłupa. Zginęła na miejscu.
Obrona Władysława K. próbowała przekonać sąd, że dla 20-latka 27 kwietnia był też tragicznym dniem, czego dowodem miał być akty skruchy wyrażone w listach. „Wolałbym być na miejscu tej dziewczyny" - napisał już z więzienia do swojej siostry.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/29

