Pożarowe fatum nad supermarketem
04.11.2009
- Zaraz po ostatnim, piątkowym, pożarze strażacy poinformowali właściciela obiektu, że powinien zgłosić się w naszej jednostce w poniedziałek - mówi Stanisław Galica, zastępca komendanta powiatowego straży pożarnej w Nowym Targu.
Ostatecznie w trakcie wizyty w komendzie straży pożarnej całą winę wziął na siebie właściciel obiektu. Strażacy ukarali go 400-złotowym mandatem. Jednocześnie został zobowiązany do przedstawienia dokumentów poświadczających przeszkolenie pracowników, którzy prowadzą roboty budowlane określane jako pożarowo niebezpieczne.
W trakcie piątkowego wypadku na szczęście niepotrzebna była ewakuacja klientów. Pożar ugasili wewnętrznym hydrantem pracownicy tuż przed przybyciem strażaków. Jak ustalili strażacy, od iskier ze szlifierki zapaliły się szmaty nasączone rozpuszczalnikiem. Do tego substancja łatwopalna rozlała się po podłodze odbudowywanej antresoli. Do strażaków wiadomość o pożarze dotarła dwutorowo - telefonicznie oraz z sygnalizacji pożarowej.
O piątkowym pożarze w Nowym Targu Krzysztof Gajewski, dyrektor ds. kontaktów z mediami sieci E.Leclerc w Polsce, dowiedział się od nas. Był zaskoczony, że w sklepie w Nowym Targu znowu pojawił się ogień.
Czy w takim razie obiekt jest bezpieczny? - zapytaliśmy dyrektora Gajewskiego.
- Po pożarze marcowym nasz ubezpieczyciel wykonał audyt całego obiektu w Nowym Targu. Do tego był jeszcze odbiór przeciwpożarowy odbudowanej hali. Wszystkie nasze procedury są spełnione - zapewnia Gajewski. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Nowym Targu dodaje, że obiekt ma wszelkie pozwolenia.
Skąd więc ten pech prześladujący nowotarski sklep?
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/04

