Płonące znicze nie wyhamują piratów
26.11.2009
Wczoraj nie miejscu tragicznego zdarzenia sprzed kilku dni spotkaliśmy pracodawcę zmarłego kierowcy. Przyjechał specjalnie do Tylmanowej, aby jeszcze raz prześledzić to co się stało.
- To musiał być poślizg na błocie, które zostało naniesione na drogę na kołach samochodów wyjeżdżających z pobliskiego składu drewna. To moim zdaniem chyba jedyne logiczne wytłumaczenie - mówi mężczyzna.
Mieszkający najbliższej feralnego odcinka drogi Jan Ligas - od kilku lat walczy o poprawę bezpieczeństwa - mówi, że większych efektów walki nie widać. - Ważne jednak, że udało się zbudować chodnik dla pieszych - mówi Ligas.
Są też znaki ograniczające prędkość do 50 km na godzinę, ale mało kto ich przestrzega. Najważniejszą rzeczą, która mogłaby poskromić kierowców jest fotoradar. Obiecywali go zakupić posłowie i samorządowcy. Skończyło się jak zwykle...
By w jakiś sposób poskromić prędkość kierowców, policjanci z komisariatu w Krościenku postanowili wystąpić do zarządcy drogi, aby ustawić tu tzw. czarny punkt informujący o zabitych i rannych.
- Może ta tablica chociaż trochę pomoże, bo instalacja fotoradaru umarła śmiercią naturalną, z braku pieniędzy - mówi Artur Siedlarz, komendant Komisariatu Policji w Krościenku. Rzecznik prasowy Wojewódzkiego Zarządu Dróg w Krakowie, Renata Rybicka wyjaśnia, że takie tablice instalowane były przez Generalną Dyrekcje Dróg Krajowych i Autostrad tylko na drogach krajowych. Ale jeżeli otrzymają takie pismo od policji w Krościenku, to się nad tym zastanowią.
Stanisław Zachwieja
Ludzie tu giną
W ciągu ostatnich czterech lat na drodze w Tylmanowej zginęło w wypadkach samochodowych 11 osób, a 6 osób było rannych lub doznało poważnych uszkodzeń ciała. To porażająca statystyka.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/26

