Zakopane — portal z-ne.pl

Kawaler, który miał żonę

27.11.2009

Kawaler, który miał żonę

Grace postanowiła nie czekać przed rogatką na przejazd długaśnego pociągu z cysternami. Mimo sprzeciwu koleżanek, ruszyła z kopyta. Zdążyła uciec przed szlabanem, który lekko odarł dach białego vana. Nawet policjant widząc wyczyn kobiety za kierownicą łaskawie machnął ręką. W ten sposób rozpoczął się dzień pracy - kolejny, który zbliżył do siebie góralki przybyłe za chlebem do Ameryki.

KONTRAKTORKI NIE CIERPIMY

W tym miejscu dziewczyny wyciskają z siebie ostatnie poty, dlatego warto wcześniej zaopatrzyć się w odkażacz do dłoni i kupić dużą colę w McDonaldzie.

Czym jest kontraktorka? To nowo wybudowany domek, który należy ogarnąć z gruzu, wapna i pyłu, aby w idealnym stanie mógł zostać oddany do użytkowania. Doprowadzenie do czystości pochlapanych farbą podłóg, upaćkanych okien, zapapranych łazienek zajmuje znacznie więcej czasu niż praca w zwykłych domach. Dlatego też powroty bywają bardzo późne, najpóźniejszy był przed 21. Tamtego wieczora w vanie nie zasnęła jedynie Grace czuwająca nad jazdą.

U KAWALERA

Niebagatelna, zadbana i bogata rezydencja jednego kawalera jest wymarzonym domem dla każdej gosposi. Zwyczajem było tutaj, że dziewczyny same otwierały drzwi, bo gospodarz jeszcze smacznie spał w zaciemnionej sypialni. Mówił dzień dobry leżąc w łóżku. Kawaler przestał być kawalerem po tym, jak góralki odkryły pewną nielogiczność tego pseudonimu z jego życiem.

Pamiętnego poranka zaskoczyło ich, że drzwi otworzył sam gospodarz. W związku z tym, że sypialnia była wolna, postanowiły od niej zacząć. W tym czasie Kawaler zasiadł w wygodnej kanapie przed czterdziestocalowym telewizorem usytuowanym w jasno oświetlonym, ale ubogim dekoracyjnie salonie.

- Tam ktoś jest - wyszeptała Anka z Leśnicy, wracając z sypialni. - Jak weszłam, to odsunęłam żaluzje, potem podeszłam do łóżka, miałam już ścielić, a nagle spod kołdry pokazała się rozczochrana głowa jakiejś baby.

Zapytany Kawaler oświadczył, że to jego żona i żeby się nią zbytnio nie przejmować. Niemniej jednak dziewczynki sprężynki (tak mówią o sobie góralki z serwisu) przejęły się bardzo, bo żona, i to jeszcze wyrwana ze snu przez sprzątaczki, zawsze oznacza kłopoty. W pewnym momencie zjechała się rodzina kawalera, który do niedawna jeszcze uchodził za samotnego pracoholika. Podczas pracy, każdy ruch dziewczyn był śledzony i kontrolowany przez żonę. Nie obeszło się bez uszczypliwych wskazówek jak „szorować kuchenkę, żeby ją wyszorować" oraz w jaki sposób „szorować, aby nie porysować". Tamten dzień był ostatnią usługą Spotless dla tego domku.

NIEROZŁĄCZKI Z TYLNEGO SIEDZENIA

Góralki z serwisu Spotless nie sprzątają domków na czas. Jednak szybkość jest dla nich ważna, bo po pracy czeka przecież życie rodzinne. Iza z Radomia musi odebrać córkę ze szkoły, ciotka Tereska ugotować obiad dla syna, a Grace i Becia z Cichego spotkać się choć na chwilę ze swoimi chłopakami.

Aby zdążyć na przyjemności, trzeba umieć współpracować w ekipie. Dziewczyny już na progu brudnego domu mają rozplanowane, która idzie na łazienki, a która łapie się za okna. Solidarność kobieca to podstawa w tym zawodzie.

Wie o tym Becia, która w imieniu wszystkich żądała podwyżki od szefowej Joanny, Iza, która domagała się szybszych powrotów do domu oraz Grace, która po drodze często zatrzymuje się na zakupy, jeśli koleżankom zabraknie jedzenia w lodówce.

Wyjątkowa więź wytworzyła się jednak między najstarszą z ekipy ciotką Tereską (okrzykniętą przez Patrycję ciocią) a najmłodszą - Patrycją z Kamienicy (zwaną Patusią dzięki ciotce Teresce).

- To najlepsza ciocia na świecie! Jest wesoła, jednym słowem do tańca i do różańca. Umie się powygłupiać i pomodlić jak trzeba. Dla mnie to wzór mamy - twierdzi Patusia, która niejednokrotnie przeszkadzała cioci, kiedy ta zajadała się sałatką na tylnym siedzeniu. Ciocia cierpliwie znosiła jej nadpobudliwość w trakcie jazdy, grzebanie w plecaku, głośne śpiewy i machanie rękami w rytm muzyki.

Jedyne, co mogło jej przeszkadzać, to długie nogi Patusi. Te nie mieściły się między siedzeniami. Ciocia nieraz siedziała przyciśnięta do szyby ledwo trzymając swoją kawę w ręku. O dziwo, nie złościła się na swoją sąsiadkę. Co więcej, dawała często młodej koleżance porady sercowe. Patrycja widocznie przypominała jej córkę Anetę, która została pod opieką taty w Morawczynie.

Najdogodniejszym momentem odpoczynku od figlarnej towarzyszki był czas jej snu. Wtedy jednak Patusia zamiast oprzeć się o worek szmat, wolała tulić się do cioci. I tak obie pogrążone we śnie przemierzały autostradę na tylnym siedzeniu.

- Ale ja byłam przywiązana do naszej cioci! Spałam na niej, śliniaczyłam ją -śmieje się Patrycja. Może to dlatego spotkała ją zasłużona kara. Grace ostro hamując zrzuciła ją niegdyś z tylnego siedzenia prosto pod nogi cioci.

Nierozłączki z tylnego siedzenia nie pracują już razem. Patrycji żal było nieukończonej szkoły, więc wróciła do Polski i zdała maturę. Ciocia też miała odlecieć, ale ostatecznie przedłużyła swoją kilkumiesięczną wizytę w Ameryce. Teraz jest jednym z filarów serwisu sprzątającego Spotless i najczęściej kontuzjowaną cleaning lady.

Elżbieta Wadowska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/27