Ulotka mówiła prawdę o gminie
03.12.2009
Powodem konfliktu między wójtem Kanią a Stanisławem Jarominem, prezesem Stowarzyszenia Inicjatywa Społeczna, była ulotka, która w lutym tego roku trafiła do mieszkańców gminy Sidzina. Jak napisał w pozwie wójt, Jaromin swoją ulotką poniżył go w oczach opinii publicznej i naraził na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania funkcji wójta.
Głównym powodem konfliktu między obu panami jest sprawa budowy boiska sportowego, które powstało w 2006 r. Obiekt zaraz po otwarciu nadawał się do remontu. Na powierzchni 10 m kw. osiadł grunt, po opadach murawa przypominała bardziej grzęzawisko niż pole do gry w piłkę nożną.
- Cieszę się z takiego werdyktu sądu - mówi po wygranej sprawie Jaromin. - W ustnym uzasadnieniu sąd uznał, że nie skłamałem w ulotce. Zbudowane przez gminę boisko kosztowało 950 tysięcy, a nie 850 tysięcy złotych, jak mówił wójt. 100 tysięcy kosztowała budowa drogi dojazdowej, a przecież jak uznał słusznie sąd, boisko bez drogi nie mogłoby w ogóle funkcjonować.
Dodatkowo sąd nie podzielił zdania wójta, jakoby pozwany mieszkaniec Sidziny skłamał twierdząc, że gmina nie pozyskała unijnych dotacji. W ramach różnych programów euro otrzymały bowiem jedynie placówki oświatowe, a nie gmina.
Jak mówi Jaromin, taki wyrok to wskazówka na przyszłość dla wielu samorządowców, że nie są oni w stanie stłumić uzasadnionej krytyki.
Wójt Aureliusz Kania od początku twierdził, że cała sprawa ma podtekst polityczny, a działacze stowarzyszenia związani są z jego opozycją. Wczoraj powiedział nam, że nie zna jeszcze dokładnie sądowego wyroku, gdyż nie był na rozprawie. Wie tylko od pełnomocnika, że wyrok nie jest dla niego przychylny.
- Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku zastanowię się, czy wystąpić z apelacją - mówi wójt Kania.
Józef Słowik
Boisko działa
Dziś boisko sportowe w Sidzinie działa już normalnie. Rozgrywane są mecze i zawody sportowe.
Koszt naprawy i prac przy boisku wyniósł 56 tys. zł. Gmina nie ma szans odzyskać w całości tej kwoty od wykonawcy boiska, bo wójt zlecił dodatkowe roboty nieobjęte gwarancją. Na razie udało się odzyskać od firmy jedynie 13 tys. zł.
Obecnie złożony został przeciwko wykonawcy wniosek w sądzie gospodarczym.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/03
