Grypa w Małopolsce ustępuje, ale może znowu zaatakować
10.12.2009
Małopolski sanepid kontroluje rozwój choroby w województwie. Co tydzień przygotowuje raport o liczbie zachorowań w różnych grupach wiekowych, dokładnie analizuje dane ze szpitali i te ze szkół odnośnie do frekwencji uczniów.
Z raportu wynika, że w pierwszym tygodniu grudnia br. na grypę zachorowało tylko 9 tys. 659 Małopolan. Jest to aż o 3 tys. 352 przypadki mniej niż pod koniec listopada. Wówczas sanepid zarejestrował 13 tys. 011 chorych.
Spadek liczby zachorowań obserwują również lekarze w przychodniach i szpitalach.
- Faktycznie, w minionym tygodniu kolejki do lekarzy pierwszego kontaktu były mniejsze - mówi Jadwiga Sołtys, dyrektorka przychodni nr 3 w Tarnowie. Wtóruje jej Leszek Góra, rzecznik Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie. - Także zauważyliśmy, że coraz rzadziej zgłaszają się do nas pacjenci z infekcjami dróg oddechowych - twierdzi rzecznik. - Szacujemy, że w pierwszym tygodniu grudnia przyjęliśmy na konsultacje o 30-40 proc. mniej chorych niż w listopadzie - dodaje Góra.
We wszystkich małopolskich szpitalach aktualnie przebywa 120 chorych na grypę. Tydzień temu na oddziałach zakaźnych leżało 129 pacjentów z taką diagnozą.
Jeśli chodzi o grypę typu A/H1N1, to w naszym województwie od 29 kwietnia do dzisiaj zarejestrowano 82 chorych. Sześciu z nich zmarło. Anna Armatys, rzeczniczka wojewódzkiego sanepidu, zaznacza, że u większości tych pacjentów występowały inne schorzenia, istotnie obniżające odporność.
Całkiem nieźle wygląda sytuacja w szkołach. Praktycznie wszyscy uczniowie gimnazjów i podstawówek już wrócili na zajęcia. Dzisiaj wszystkie placówki są otwarte i żadna nie planuje zamknięcia w związku z dużą nieobecnością uczniów. Nie najgorzej jest w przedszkolach. Zaledwie w 58 placówkach (z 974 działających w Małopolsce) nieobecnych jest ponad 40 proc. przedszkolaków.
Czy w związku z tym powinniśmy się cieszyć i odtrąbić ustępowanie choroby? Dr hab. Aleksander Garlicki, kierownik kliniki chorób zakaźnych Collegium Medicum UJ i wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, ostrzega, że za wcześnie na to. - Potrzebujemy jeszcze kilku tygodni, by określić, czy to koniec szczytu grypy. Na razie trudno ocenić, czy mamy do czynienia z trwałą tendencją spadkową - wyjaśnia dr Garlicki. Ponadto eksperci z Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób twierdzą, że w Polsce intensywność grypy jest ciągle wysoka.
Dlatego małopolscy epidemiolodzy wciąż trzymają rękę na pulsie i obserwują groźnego wirusa.
- Grypa rozprzestrzenia się wolniej dopiero od tygodnia. To za mało, by stwierdzić, czy to jej koniec - mówi Anna Armatys.
- Nie wykluczamy, że najgorsze dopiero przed nami. Przecież zawsze największą liczbę zachorowań na grypę w Małopolsce notujemy na przełomie stycznia i lutego - dodaje rzeczniczka sanepidu.
Zdaniem epidemiologów, dużą rolę odgrywają warunki pogodowe. Ma być zimno, ale wirus grypy - wbrew pozorom - świetnie radzi sobie z mrozem. Jedyny sposób na niego to stała temperatura przez całą zimę, nie powinna ona jednak spaść poniżej -7 stopni Celsjusza.
- Jednakże gdy jest chłodno, ludzie lepiej o siebie dbają i to właśnie jest jedna z szans, by wirus nie rozprzestrzeniał się - kwituje Armatys.
Anna Górska
Grypa w Polsce i na świecie
Zachorowali w Polsce
Do dzisiaj na terenie kraju badania laboratoryjne potwierdziły 1520 przypadków zakażenia wirusem A/H1N1. Zmarło 55 osób. Na grypę sezonową w pierwszym tygodniu grudnia zachorowało ok. 96 tys. Polaków. Tydzień temu zarejestrowano ok. 134 tys. przypadków.
Eksperci boją się drugiej fali zachorowań
Z raportu europejskich lekarzy wynika, że pandemia powoli się kończy w USA i Europie Zachodniej. Liczba chorych rośnie za to w Kanadzie, Norwegii i środkowej Azji. Nie wykluczają drugiej fali zachorowań, tak jak było w 1957 roku - podczas pandemii sezonowej grypy.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/10
