Zakopane — portal z-ne.pl

Poczta planuje zwolnienia. Związki podejrzewają spisek

22.12.2009

Przedstawiciele związków zawodowych pocztowców ostrzegają, że tak drastyczne cięcia kosztów to celowe działanie mające doprowadzić do chaosu, by firma została tanio sprzedana. Złożyli już w tej sprawie doniesienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w całym kraju poczta chce zlikwidować jedną czwartą placówek. Pójdą za tym zwolnienia 20-30 proc. załogi. Dla Małopolski oznacza to zamknięcie około 100 z 515 urzędów pocztowych i redukcję zatrudnienia o 1500 osób (na poczcie pracuje teraz ok. 8 tys. osób). W samym Krakowie likwidacja grozi ok. 30 placówkom, zwolnienia 100 osobom.

Kierownictwo Poczty na razie nie chce się oficjalnie wypowiadać na temat planowanych zmian. - Mogę tylko potwierdzić, że był plan, by do końca listopada w związku z reorganizacją zwolnić 1700 osób w całym kraju. I tak też się stało. O innych zwolnieniach nie wiem - zastrzega Bartłomiej Kierzkowski, regionalny rzecznik prasowy Poczty Polskiej.

Rzecznik dodaje jednak, że poczta przymierza się do potężnych zmian w związku z mającą nastąpić w przyszłym roku prywatyzacją. O szczegółach nie chce mówić.

Związkowcy nie mają jednak wątpliwości, że zwolnienia nastąpią. - Specjaliści z firmy doradczej A.T. Kearney stwierdzili, że trzeba zlikwidować 2 tys. placówek pocztowych w kraju. Dyrektor generalny Poczty nie ukrywa, że ma zamiar tak zrobić i prawdopodobnie plan zostanie wcielony w życie na początku przyszłego roku-mówi Andrzej Piekarz, przewodniczący komisji podzakładowej NSZZ „Solidarność" Poczty Polskiej w Krakowie.

Plany likwidacji placówek pocztowych budzą niepokój pocztowców. Gdy zmniejszy się liczba urzędów, będzie mnie miejsc pracy. - Z tego co wiemy plany są takie, aby nie tylko zmniejszyć liczbę urzędów, ale także te istniejące przekształcić w oddziały - tłumaczy Piekarz. - A to oznacza, że nie będą potrzebni kierownicy i kontrolerzy sprawdzający pracę urzędników. Więc w pierwszej kolejności oni stracą zatrudnienie - dodaje związkowiec.

Zdaniem pocztowców, reorganizacja w funkcjonowania Poczty jest potrzebna, ale zwolnienie aż 30 procent pracowników może doprowadzić do olbrzymiego chaosu w tej państwowej instytucji. Związkowcy zastanawiają się, czemu ma służyć taka polityka. - Podejrzewamy, że chodzi właśnie o zasianie chaosu. Kiepsko działającą firmę można taniej kupić, gdy dojdzie do prywatyzacji. Dlatego też złożyliśmy doniesienie do CBA i ABW - podkreśla Piekarz.

Małgorzata Stuch

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/22