W 2010 roku będzie więcej bezrobotnych
29.12.2009
Na Podhalu nadchodzący rok nie zapowiada się pomyślnie. Z miesiąca na miesiąc przybywa osób, które nie mają pracy, jednocześnie ubywa firm gotowych zatrudnić bezrobotnych. Jak mówią górale, kryzys dopiero teraz zaczął dobijać się do ich chałup.
- W powiecie tatrzańskim liczba bezrobotnych w stosunku do ubiegłego roku wzrosła aż o 30 proc. - mówi Bartłomiej Szczerba z Urzędu Pracy w Zakopanem. - Nie ma miesiąca, by nie rejestrowali się nowi.
Pod koniec października stopa bezrobocia wyniosła tu 8,3 proc. (szacuje się, że do końca roku będzie to 8,5 proc, w ub.r. - 7,2 proc.). Na początku grudnia bez pracy w powiecie tatrzańskim pozostawało 2418 osób. W powiecie nowotarskim bezrobotnych było 6294 (pod koniec grudnia 2008 r. było ich 5418).
- Na pewno liczba ta zmieni się pod koniec roku. Przybędzie około 200 osób bez pracy - tłumaczy Teresa Bobak, pracownik Urzędu Pracy w Nowym Targu. - U nas stopa bezrobocia wyniosła na koniec października 9,2 procent [w ub.r. było to 8,8 proc. - przyp.red.].
Jak na razie w obydwu powiatach nie są planowane zwolnienia grupowe.
- Niepokoi to, że pojawia się coraz mniej ofert pracy - wyjaśnia Szczerba.
W porównaniu z 2008 rokiem jest ich mniej o jedną trzecią.
- Jeszcze w sezonie dorywczo można gdzieś się zaczepić - mówi pan Jan, który niedawno skończył 50 lat. - Wtedy jest robota i dla bab, i dla chłopów. Ale po sezonie już bieda, nikt cię nie zatrudni!
Teraz pan Jan ma nadzieję znaleźć pracę przy jednym z wyciągów. Takich sezonowych pracowników jak on na Podhalu jest sporo, bo także flisacy rejestrują się w urzędzie pracy, busiarze, którzy zawieszają działalność na martwy sezon, obsługa wyciągów narciarskich.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/29
