Jak to jest być po drugiej stronie biurka
31.12.2009
Czy długo zastanawiał się Pan, aby przejść na drugą stronę stołu i zostać rzecznikiem? Do tej pory to pan siedział po stronie dziennikarzy.
Od razu sprostuję (śmiech) nie jestem rzecznikiem, tylko doradcą burmistrza do spraw komunikacji społecznej. Czy to przejście na drugą stronę stołu? Fizycznie może tak, rzeczywiście na ostatniej konferencji prasowej siedzieliśmy naprzeciw siebie, ale myślę, że nie zawsze tak będzie. Odpowiadając jednak konkretnie na pytanie - myślałem około pół roku.
Na czym w takiem razie polega różnica między rzecznikiem, a doradcą?
Tak w skrócie, to rzecznik ma wykorzystywać istniejące środki masowego komunikowania. Jako doradca zamierzam wykreować nowe, żeby dotrzeć do mieszkańców z dobrą informacją. Mam kilka pomysłów, jednym z nich jest newsletter e-mail.
Czy nie koliduje to jakoś z dotychczasową pracą? Czy zamierza Pan nadal prowadzić dziennik internetowy i pracować w telewizji kablowej?
Gdybym pracował w kablówce, pewnie by kolidowało, ale moja firma Foto.Podhale.pl jest zewnętrznym producentem programu. Nie mam więc godzin pracy jako takich. W urzędzie mam czas pracy zadaniowy, czyli w razie konieczności pilnego wyjścia na zdjęcia mam możliwość to zrobić. Przy dobrej organizacji pracy można to wszystko pogodzić. Ten reżim i dyscyplina były również powodami podjęcia się tego wyzwania, jakim jest bycie doradcą. Sprawdzałem też prawne aspekty mojej podwójnej działalności. Wbrew publicznym sugestiom jednej z naszych koleżanek po fachu, nie ma żadnej kolizji.
Jeden z portali internetowych ociekał komentarzami pod informacją o pańskiej nowej pracy. Było mnóstwo tych zjadliwych.
Tak. Pod pierwszą informacją było sto szesnaście komentarzy, natomiast ja dostałem na swój prywatny adres e-mail tylko jedną wiadomość i to anonimową. Wyjątkowo odpisałem. Mam świadomość, że są osoby, którym nie w smak, że pojawił się ktoś do walki z frazesem, że „w Nowym Targu nic się nie dzieje". Ta zaciekłość przy opuszczonej przyłbicy świadczy o bezsilności komentatorów, którzy próbują nowotarżanom wciskać ciemnotę. W Nowym Targu dzieje się bardzo dużo dobrych rzeczy i w najbliższym czasie będzie się o nich dowiadywało coraz więcej mieszkańców, w tym czytelnicy „Gazety Krakowskiej".
Czy trudno było założyć zamiast spodni moro na codzień marynarkę?
Z ręką na sercu mówię, że najtrudniej. Wiele osób już mi powiedziało, że w goprowskich czy wojskowych ciuchach wyglądałem lepiej, a i ja czułem się dobrze.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/31

