Policja chce ścigać autora SMS-ów
14.01.2010
Do tej pory policja aż cztery razy umarzała sprawę i przez rok nie udało się jej znaleźć autora SMS-ów, mimo że ma do tego narzędzia wykorzystywane choćby w szukaniu sprawców alarmów bombowych. Michał Kondzior z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, zasłaniając się tajemnicą śledztwa, nie chciał mówić o szczegółowych powodach umorzeń. - Każde postępowanie ma swoje oficjalne terminy zakończenia, natomiast obowiązkiem policji, pomimo formalnego umorzenia, nadal jest zbieranie wszelkich informacji, które mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy - przekonywał Kondzior.
O tym, że sprawa nie trafiła do szuflady, zapewniała nas także prokurator Krystyna Nowak-Imielska. Zdradziła, że właśnie analizowane są billingi telefoniczne.
O historii pani Barbary pisaliśmy we wtorkowym numerze „GK". Kobieta pierwszego niepokojącego SMS-a dostała zimą 2009 r. Ktoś jej ubliżał. Myślała, że to pomyłka. Tymczasem jej komórka została wręcz zasypana podobnymi wiadomościami. Ich autor dał do zrozumienia, że ją zna i śledzi. Kobieta panicznie boi się wychodzić sama z domu. Sprawca zaczął grozić jej śmiercią. Podobne SMS-y zaczęły przychodzić do męża i syna kobiety. Ostatnio dostaje je także narzeczona syna.
Anna Agaciak
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/14
