Klimatolog: Mroźne zimy to u nas nic dziwnego
27.01.2010
Za trzymający długo mróz odpowiadają masy powietrza, które napłynęły nad Polskę znad Azji i Europy Wschodniej. Jak wyjaśnia prof. Janina Trepińska z Zakładu Klimatologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, wszystko przez silny wyż, który utworzył się nad Azją. - Mamy z nim doczynienia co roku, jednak tej zimy ma po prostu większy zasięg i wbija się klinem nad Polskę - mówi klimatolog.
Silny mróz ma potrwać do piątku. Po krótkiej przerwie na weekend niskie temperatury wrócą w poniedziałek.
- Temperatury będą się powoli podnosić. W piątek w nocy w Małopolsce będzie -6 stopni, w weekend -8 stopni - mówi Tomasz Glabus z biura prognoz Aura. W ciągu kolejnych dni ma być cieplej, temperatury będą oscylować wokół -3 stopni.
- Mróz jednak wróci, bo od poniedziałku z powrotem będzie -10 w ciągu dnia i -18 stopni w nocy - wyjaśnia synoptyk.
Mimo optymistycznych prognoz, przewidujących delikatne ocieplenie na weekend, w czwartek na sile przybierze wiatr, który będzie pogłębiał poczucie chłodu. Jego prędkość wyniesie ok. 40 km na godzinę, w niektórych miejscach nawet 70 km na godzinę.
- Wiatr i duża wilgotność powietrza mogą sprawić, że rzeczywiście odczuwana temperatura może być niższa o kilka czy nawet kilkanaście stopni niż na termometrze - wyjaśnia prof. Janina Trepińska. Odpowiedzialne za obecne mrozy masy powietrza znad Azji są raczej suche, wilgotność nie jest wysoka, więc odczuwalna temperatura jest bliska wskazaniom termometru. Jednak w każdej chwili może się to zmienić.
W ocenie prof. Trepińskiej obecne mrozy nie są niczym dziwnym. - Po prostu dawno nie było takiej zimy - mówi klimatolog. Wyjątkowo niskie temperatury nie świadczą też wcale np. o zatrzymaniu się procesu globalnego ocieplenia.
- Gdy spojrzeć na wahania średnich temperatur na przestrzeni 100 czy 200 lat, można zauważyć ich stały wzrost - mówi klimatolog. I nawet wyjątkowe mrozy nie zaburzają tej tendencji. Prof. Trepińska przypomina, że w poprzednim stuleciu szczególnie chłodna była zima 1928/1929. Wtedy na Plantach w Krakowie pod ciężarem lodu pękały gałęzie drzew, zupełnie jak teraz. Tak samo zimno było w 2004 r., tyle że mrozy trwały krócej niż teraz. Generalnie jednak klimat konsekwentnie się ociepla.
Czy zatem po wyjątkowo mroźne j zimie czeka nas wyjątkowo gorące lato? Niekoniecznie. Według prof. Trepińskiej, nie istnieje naukowo udowodniona zależność między mrozami w zimie a upałami w lecie.
- Długoterminowa prognoza jest raczej ryzykowna. Szanse na to, że będzie trafna, wynoszą 50 procent - uśmiecha się klimatolog.
Piotr Odorczuk
Zdaniem górala
Przepowiada Ludwik Młynarczyk z Kiczor:
Na początku lutego będzie padał śnieg. Mrozy osłabną na Matkę Boską Gromniczną, zaraz po 2 lutego będzie kilka pogodnych dni, do 6 lutego. Powrót mrozów na św. Walentego. Później możliwa odwilż. Opady śniegów z deszczem. Do św. Macieja, 24 lutego, będzie tak samo. W ostatnich dniach miesiąca intensywnie popada śnieg. (slow)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/27
