Pierwsza opera górali
29.01.2010
To sztuka w czterech aktach. Wyreżyserowali ją Stanisława Trebunia-Staszel oraz Maciej Czernik (taniec).
Przygotowania do wystawienia spektaklu trwały półtora roku. Prapremiera nastąpiła w Poroninie 21 lipca 2009 roku. Premiera zaś odbyła się w Zakopanem w czasie Festiwalu Folkloru Ziem Górskich, 25 sierpnia ubiegłego roku.
Sztuka jest zjawiskowa i niezwykle nowatorska, jeśli chodzi o twórczość regionalną. Zamiast operowej orkiestry symfonicznej, gości wita smyczkowa kapela góralska dowodzona przez Dawida Czernika, który w czasie premiery miał zaledwie 16 lat. Zamiast gmachu opery, aktorzy występują na razie w kinach (Sokół w Zakopanem, gdzie już kilkakrotnie opera była wystawiana) oraz ośrodkach kultury. Jednak nie otoczka jest w tym przedsięwzięciu ważna, lecz przesłanie utworu.
„Naski świat" to opera, bo aktorzy wykonują ją śpiewająco. Królują popularne przyśpiewki góralskie. Libretto napisał znany podhalański poeta Franciszek Łojas Kośla. Co więcej, mimo trudnej formy tekst jest dla wszystkich czytelny. Libretto napisano prostymi, góralskimi słowami, z przeznaczeniem dla każdego słuchacza. Jakże miałoby być inaczej, skoro opowiada prostą, ludzką historię z powszechnymi elementami humoru, mar sennych, dramatu i zwykłej, podtatrzańskiej egzystencji. Jest to rzecz o zmaganiu z życiem w trudnych górskich regionach, o codziennych zajęciach podhalańskiej ludności. I warto o tym opowiadać w każdej formie, czy to opery, czy bajan, czy spotkań.
Treści, przekazywane przez zespół z Poronina poruszają sprawy, które powoli znikają z ludzkiej świadomości we współczesnym, zabieganym świecie. O czarach, marzeniach i codziennych bolączkach, jak głosi tytuł - po prostu o „naskim" świecie.
Wbrew pozorom nie jest to sztuka jedynie o góralach i dla górali. Dotyczy każdego człowieka, targanego namiętnościami, pragnieniami. Zawiera także sporą dawkę humoru. Jest również, mimo iż akcja rozgrywa się w XIX wieku, niezwykle aktualna, gdyż porusza problem rozłąki spowodowanej emigracją. Czyż każdy z nas nie ma kogoś bliskiego w Anglii, Szkocji czy w Stanach? Czy nie każdego ogarniają obawy o los członków rodziny i tęsknota za spokojnym żywotem? Warto zadbać o to, by ta góralska opera wystawiana była wszędzie tam, gdzie są Polacy.
Przypomina o naszej kulturze, daje nadzieję w czasach nowej emigracji.
Na uwagę zasługuje nie tylko fabuła operowej opowieści, ale również bogata i niezwykle wyrafinowana scenografia. Widzowie odwiedzają starą góralską chatę, biorą udział w redyku. Akcja utworu przenosi się również na hale.
Warto wybrać się na spektakl ze względu na wykonawców. Są to amatorzy, choć już z rocznym doświadczeniem. Ale właśnie naturalność aktorów jest najczystszym odzwierciedleniem przesłania, które tak naprawdę dotyczy każdego.
Gdyby wystąpili profesjonaliści, być może śpiew byłby czystszy, a ruchy perfekcyjne. Lecz czy serce i dusza góralska może być odegrana? Czy nie-góral prawdziwie odśpiewa partie muzyki z hal? Każdy koneser sztuki teatralnej prędzej czy później powinien zobaczyć „Naski świat".
Zespół „Regle" planują już kolejne koncerty. Mają się one odbyć 7 i 21 lutego w Domu Ludowym w Bukowinie Tatrzańskiej. Bilety będzie można nabyć m.in. w Domu Ludowym.
Trwają także przygotowania do realizacji filmu na kanwie opery. Sceny będą kręcone w autentycznych wnętrzach i miejscach na Podhalu. Zatrudniono do tego przedsięwzięcia również zwierzęta. Na dużym ekranie obok aktorów pojawią się konie, owce i owczarek podhalański.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/29

