Poczta coraz wcześniej zamyka swoje urzędy
03.02.2010
160 minut - od 1 lutego mieszkańcy Bogumiłowic (gm. Wierzchosławice) mają zaledwie tyle czasu na załatwienie swoich spraw w miejscowym urzędzie pocztowym, który do tej pory był czynny od godz. 7.30 do 14.05. Obecnie działa tylko od godz. 11.20 do 14.
Tak drastyczne skrócenie godzin pracy wywołało wśród bogumiłowiczan zdziwienie i niezadowolenie.
- Nie miałam pojęcia, że od lutego poczta pracuje krócej. Moim zdaniem, ta decyzja jest bezsensowna. Nie wiem, jak pracownicy sobie poradzą, boję się, że będą duże kolejki - mówi Bogusława Czechowska, jedna z mieszkanek Bogumiłowic.
Jednak nie tylko tu ludzie zostali zaskoczeni krótszym czasem urzędowania placówek pocztowych. Od stycznia i lutego krócej pracuje wiele urzędów pocztowych w Małopolsce. Skrócone godziny pracy mają zarówno poczty w małym miejscowościach, jak i w dużych miastach, np. w Tarnowie czy w Krakowie.
Pod Wawelem zmiany nie dotknęły tylko dużych urzędów pocztowych. Reszta przyjmuje klientów później, np. pocztowcy przy ul. Topolowej zaczynają pracę o godz. 9, a nie o godz. 8 jak do tej pory, ale też i wcześniej ją kończą.
Poczta zapewnia, że kieruje się przede wszystkim dobrem klienta i dbałością o finanse. - Nasze decyzje wynikają z przemyślanej strategii ekonomicznej oraz z troski o jak najlepszą obsługę klienta - twierdzi Bartłomiej Kierzkowski, regionalny rzecznik Poczty Polskiej. - Zmieniamy godziny pracy urzędów ze względów ekonomicznych.
Właściwie wykorzystujemy pracowników - zwiększamy obsadę stanowisk w godzinach największego szczytu, gdy mamy najwięcej klientów, czyli między 17.00 i 19.00, bo przecież wcześnie rano na pocztę nie przychodzi zbyt wielu klientów. Wieczorem tłumów również nie widać - podkreśla.
Rzecznik dodaje, że w większości przypadków chodziło o zamknięcie urzędów w tych godzinach, w których statystycznie korzystało z nich niewielu klientów. Mieszkańcy Bogumiłowic mają jednak spore wątpliwości, czy właśnie w ich przypadku deklaracje rzecznika poczty mają zastosowanie.
- Przecież dużo osób korzysta z urzędu w godzinach rannych, tuż przed pracą. Nie wszyscy mogą zrobić sobie przerwę i wyskoczyć na pocztę - martwi się Wiesława Lech, mieszkanka Bogumiłowic. W przypadku tego urzędu wszystko wskazuje na to, że decyzja o skróceniu czasu jego pracy została podjęta bez żadnych konsultacji.
- Poczta jest jednostką niezależną od samorządu. Ta decyzja nie była konsultowana z nami. Nie poproszono nas o opinię ani o przeprowadzenie ankiet wśród mieszkańców - mówi Zbigniew Radoń. Zastępca wójta gminy Wierzchosławice obawia się, że skrócenie czasu pracy jest tylko krokiem do zlikwidowania placówki, która działa w Bogumiłowicach od około 30 lat.
Bogumiłowiczanie oczywiście mogą odwoływać się od decyzji Poczty Polskiej. Trudno wyrokować czy pismo w tej sprawie coś zmieni, chociaż rzecznik twierdzi, że podanie tak czy owak napisać trzeba. - Jeżeli mieszkańcy uważają, że godziny otwarcia poczty trzeba zmienić, mogą wystosować do nas petycję - podkreśla Kierzkowski.
- Może faktycznie w tej właśnie miejscowości klienci korzystają z usług pocztowych w porach innych niż np. krakowianie czy tarnowianie - zaznacza Kierzkowski.
Sugeruje, aby do pisma z prośbą o zmianę godzin urzędowania placówki dołączyć listę z podpisami mieszkańców domagających się wcześniejszego otwarcia poczty.
- Głos klienta jest dla nas bardzo ważny i bierzemy go pod uwagę. Mam nadzieję, że uda się coś zrobić, chociaż oczywiście nie mogę obiecać pozytywnego rozpatrzenia sprawy - kończy.
Ł. Jaje, M. Stuch
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/03

