Zakopane — portal z-ne.pl

Góralskie wojenki o korzyść z jagnięciny

03.02.2010

Góralskie wojenki o korzyść z jagnięciny

Wszystkim wydawało się, że po trzech latach waśni w końcu uda się złożyć wspólny wniosek Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu oraz Spółdzielni „Gazdowie" z Leśnicy w sprawie rejestracji w UE podhalańskiej jagnięciny. Nic bardziej mylnego. Odkryliśmy, że prezes „Gazdów" Kazimierz Furczoń sam złożył taki wniosek do Ministerstwa Rolnictwa pod koniec ubiegłego roku. I nikomu o tym nie powiedział.

Kilka tygodni temu Podhale obiegła informacja, że jedynym sposobem, aby skończyły się wzajemne waśnie, jest złożenie przez hodowców owiec wspólnego wniosku. Rozpoczęły się zapewnienia, że to tylko kwestia wyznaczenia terminu spotkania. Obie strony zarzekały się, że czekają na telefon od drugiej. Nikt jednak nie pofatygował się i nie wykręcił numeru telefonu.

- Miałem już nawet napisany wspólny wniosek. Czekałem jedynie na termin spotkania z dyrektorem Janem Janczym - zarzeka się Furczoń. - Nigdy nie miał czasu. Postanowiłem więc pod koniec roku złożyć własny wniosek.

Furczoń nikomu jednak o tym nie powiedział. Z kolei Jan Janczy do wczorajszego dnia był święcie przekonany, że uda się mu dogadać z Furczoniem i złożyć wspólny wniosek o rejestrację jagnięciny. Gdy usłyszał od nas, że Furczoń złożył wniosek samodzielnie, stracił cierpliwość.

- To już jest chwyt poniżej pasa! Przecież jeszcze w poniedziałek rozmawiałem z Andrzejem Gąsienicą Makowskim, starostą tatrzańskim, w sprawie zorganizowania wspólnego spotkania - oburza się Janczy.

Janczy nie tylko czekał na spotkanie z Furczoniem, ale i na decyzję zarządu związku hodowców owiec w sprawie wspólnego wystąpienia do resortu rolnictwa o rejestrację jagnięciny. Miała ona zostać podjęta podczas lutowego posiedzenia. Teraz Janczy zapowiada, że oprotestuje wniosek Furczonia. Ma na to czas do połowy czerwca. Dopiero po tym okresie może zapaść decyzja, czy wniosek uzyskał akceptację.

Andrzej Gąsienica Makowski nie ukrywa że sytuacja wymknęła się spod kontroli, a górę zaczęły brać ambicje obu stron.

- Przykro mi, że hodowcom nie udaje się porozumieć w sprawie jagnięciny -mówi Gąsienica Makowski. - Tyle udało się przecież zrobić z oscypkiem, a w przypadku jagnięciny pojawiły się problemy. Już kilkakrotnie próbowałem umówić Janczego i Furczonia na spotkanie.

Powodem niezgody między RZHOiK a spółdzielnią jest... geografia. Baca Furczoń uważa, że godną zarejestrowania w UE górską jagnięcinę można produkować nie tylko na Podhalu, lecz i na Żywiecczyźnie, Janczy zaś - że tylko na Podhalu.

Makowski zapowiada, że jeszcze w lutym zamierza doprowadzić do spotkania pomiędzy związkiem a spółdzielnią. Pytanie tylko, czy strony znajdą dla siebie czas i będą miały włączone telefony.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/03