Zakopane — portal z-ne.pl

Ku pamięci śp. Jaśka

05.02.2010

Ku pamięci śp. Jaśka

W tym roku minęła druga rocznica tragicznej śmierci Jana Fudali, piewcy kultury góralskiej. Z tej właśnie okazji publikujemy wspomnienie o nim autorstwa Kazimierza Bielaka. Jaśka Fudalę poznałem kilkanaście lat temu na biegach narciarskich w Chochołowie. Był tam ze swoim przyjacielem Józkiem Koniecznym ze Skawy, którego wcześniej znałem jako wspaniałego zawodnika i działacza sportowego z Rabki. Bardzo śmiało w biegach narciarskich poczynała sobie wówczas młodzież ze Spytkowic, pod wodzą Stanisława i Jana Trybułów, a Jasiek z Józkiem im doradzali i pilnowali, „coby było sprawiedliwie". Od razu przypadliśmy sobie do gustu i w ten sposób znajomość przerodziła się w przyjaźń. Przypomniałem sobie „Listy zbójnickie Jaśka z Gorców" oraz wiele książek i artykułów, które wcześniej tak chętnie czytałem. Do dziś pamiętam jego znakomitą role w filmie „Ród Gąsieniców". To dzięki niemu w Rabie Wyżnej powstał wspaniały zespół góralski, który zwiedził pół Europy. To on wspólnie z Ryszardem Klamerusem ze Spytkowic zainicjowali przegląd poezji góralskiej w Rabie. Człowiek niezwykle żywy, ogromnie pracowity, ale jednocześnie hardy i nieustępliwy, jak mawiają górale „norymny", bardzo dużo wymagał od siebie, ale i od współpracowników.

W chwili kiedy objął stanowisko dyrektora Muzeum im Orkana w Rabce, Jasiek jakby złapał wiatr w żagle, tu czuł się jak ryba w wodzie, tu mógł nareszcie strzec testamentu Władysława Orkana. Muzeum tętniło życiem. Odbywały się tu słynne święta: Orkanowskie, Organowe, Patriotyczne, Humoru Góralskiego, Literatury itd. itp. Często, kiedy wpadałem „na chwilę" do muzeum, oprowadzał mnie, pokazywał zbiory, zapoznawał z planami wydawniczymi, z wystawami. A chwila stawała się kilkoma godzinami. Stale też oczywiście w okresie zimowym można było go spotkać na nartach. Spotkałem go ponownie na wiosnę 2005 roku na pogrzebie wielkiego syna orawskiej ziemi Emila Kowalczyka. Jasiek był przygnębiony i zamyślony. Pośród wielu innych on też wygłosił przemówienie, trochę wierszem, gwarą. Zakończenie mowy było zaskakujące: „Śpiewajency i grajency cudne orawskie śpiewki styrmies się teroz do nieba po frasobliwym rózancu Herodka... Idzies se śmiało po zbudowanej z Twoik przepiyknyk wiyrsyków ławie. Z niebianskik wiyrchów poziyros ku ukochanyj Orawie. I my kiesi kansi będziemy się brać z tela, jak zimowom odziewackom otuleni Twojom miłościom dlo ludzi, dlo gór, dlo góralskiej kultury. Wnetki się uwidzimy przyjacielu Wielki Poloku, orawski góralu. Niek Bóg Ci daruje babiogórskie niebo". Zaraz go zapytałem, dlaczego powiedział „wnetki się uwidzimy przyjacielu", a on odrzekł: „cujem, ze i mnie niedługo Pon zawoło" i dodał: „kie pudziemy stela to nos będzie skoda pogórak dolinak płakać będzie woda".

Niedługo potem, w styczniu 2008 roku, prezes Związku Podhalan Jan Hamerski tak rozpoczynał mowę pogrzebową w rabczańskim kościele: „Zimowy czas, a tu rozeszły się wici po góralskich dziedzinach, tatrzańskich turniach, gorczańskich wierchach. Wieść, która zmroziła góralskie serca. Jasiek z Gorców, ślebodny orzeł orkanowskiej dziedziny nie żyje...".

Obecnie za namową jego kolegów, z którymi tak często rywalizował w biegach narciarskich zorganizowaliśmy drugi już Memoriał Jana Fudali.

WOLNE FORUM

Piszcie do nas: ul. Chramcówki 22, 34-500 Zakopane, zakopane@gk.pl

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/05