Lotnicze pogotowie nie wyląduje. Gminy o nim zapomniały
09.02.2010
- W lipcu zeszłego roku wojewoda poinformował przedstawicieli wszystkich gmin, że powinni oni wyznaczyć miejsca na swoim terenie, gdzie mogłyby lądować jednostki LPR - mówi Joanna Sieradzka, rzeczniczka wojewody małopolskiego Stanisława Kracika. Jak tłumaczy Sieradzka, nie chodzi o lądowiska przyszpitalne, ale takie, które można wyznaczyć chociażby na łące czy boisku sportowym.
- Nie jest to z naszej strony żaden nakaz. Wyznaczenie takiego miejsca zależy jedynie od woli władz lokalnych. Uważamy jednak, że dla bezpieczeństwa obywateli takie lądowiska powinny powstać w każdej gminie. Mają one służyć temu, aby jak najszybciej można było przetransportować chorego czy rannego z miejsca wypadku.
Na razie odzew jest jednak niewielki. Na 182 małopolskie gminy - do LPR, które weryfikuje dane, kompletną dokumentację wysłało zaledwie 76. Dla porównania województwo podkarpackie przysłało dane z niemal 100 proc. gmin, a dolnośląskie z 82 proc.
- Dzięki lądowiskom gminnym możliwe będzie także wykonywanie lotów nocnych - tłumaczy rzeczniczka prasowa LPR Justyna Wojteczek. Lądowanie śmigłowca ma być zabezpieczane przez straż pożarną, która zapewni oświetlenie miejsca po zmroku. - Teraz helikoptery LPR nie wykonują takich lotów ze względu na zbyt duże ryzyko dla bezpieczeństwa misji - dodaje Wojteczek.
Jedną z gmin, w której udało się już wyznaczyć dodatkowe lądowisko, jest Nowy Wiśnicz w powiecie bocheńskim. - Lądowisko jest na płycie boiska naszego klubu sportowego Szreniawa - mówi burmistrz miasta, Stanisław Gaworczyk. - Helikoptery ratowników lądowały już tutaj wielokrotnie. Miejsce spełnia wszystkie wymagania, boisko ma nawet własne oświetlenie, co ułatwia akcje ratownikom.
Swojej propozycji nie udało się jeszcze natomiast złożyć m.in. gminie Dobra w powiecie limanowskim. - Mamy termin do 10 lutego tego roku, więc do tego czasu wojewoda otrzyma od nas w pełni udokumentowaną propozycję - poinformowała nas Janina Majerczyk z Urzędu Gminy Dobra - Prawdopodobnie będzie to miejscowe boisko sportowe - dodaje Majerczyk.
Tłumaczenia gminy wywołują jednak zdziwienie w Urzędzie Wojewódzkim. - Nie wyznaczamy przecież żadnego terminu. Gminy miały natomiast już wiele miesięcy, żeby się przygotować - zwraca uwagę Sieradzka.
współpraca: aru
Marcin Lejko
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/09
