Zakopane — portal z-ne.pl

„Sprawiedliwości!" - wołają rodzice ofiary

13.02.2010

„Sprawiedliwości!" - wołają rodzice ofiary

O wypadku z Niedzicy „Gazeta Krakowska" pisała wielokrotnie.

Wczoraj na sali rozpraw chłopak, który przejechał samochodem (prowadził go choć nie miał prawa jazdy) 6-letniego Krystiana, w końcu przeprosił rodzinę, jednocześnie tłumacząc, że nie zrobił tego do tej pory, bo bał się reakcji rodziców zabitego dziecka.

19-latek w czasie rozprawy był przerażony. Przede wszystkim tym, że stanął przed sądem. Jak przekonywał nie był do końca świadomy, że jednak usiądzie na ławie oskarżonych...

- Słowa przeprosin nie mają dla mnie żadnego znaczenia - mówi twardo pan Franciszek, ojciec zmarłego chłopca. -Zostały one wypowiedziane dopiero półtora roku po wypadku. W dodatku zostały wymuszone przez sąd - dodaje.

Rodzice 6-letniego Krystiana są przekonani, że kierowca zawinił. Domagają się sprawiedliwości. Liczą, że uda się im dowieść winy 19-latka.

7 grudnia 2009 roku pełnomocnik Jolanty Kaszyckiej, matki Krystiana, złożył w Sądzie Rejonowym w Nowym Targu prywatny akt oskarżenia oraz skierował do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu wniosek o wznowienie umorzonego postępowania, podnosząc, że żaden z biegłych nie odpowiedział na zasadnicze pytanie: jak powinien zachować się „wzorcowy kierujący", który jest zobowiązany stosować się do znaku drogowego „uwaga dzieci".

Rodzina chłopca twierdzi, że kierujący samochodem widząc taki znak zachował się niewłaściwie. Prokurator okręgowy 5 stycznia 2010 roku zwrócił się do Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu z dyspozycją, aby biegły odpowiedział na postawione przez pełnomocnika pytanie - czy w tym miejscu kierujący zachował zasady bezpieczeństwa.

Według mecenasa Michała Kuźmicza, pełnomocnika rodziny zmarłego chłopca, w piśmie z 1 lutego 2010 r. biegły odpowiedział, że może odpowiedzieć na takie pytanie, ale tylko i wyłącznie, gdy zada je sąd lub prokuratura.

- Obecnie czekamy na stanowisko prokuratury i od niego uzależniamy dalsze czynności procesowe w sprawie - mówi Michał Kuźmicz. - Uważamy, że odpowiedź na wyżej wymienione pytanie jest kluczowa dla przypisania winy kierowcy.

Poprzednio prokuratura umorzyła śledztwo po opinii innego biegłego, który uznał, że nie ma większego znaczenia to, że kierowca nie miał prawa jazdy, bo gdy dziecko wtargnęło na jezdnię, nie mógł uniknąć zderzenia. Dodajmy, że na wniosek nowotarskiej prokuratury zostało dokładnie oznaczone przejście dla pieszych przed niedzicką szkołą.

Józef Słowik

To był tragiczny wypadek

Do tragicznego wypadku doszło 17 października 2008 r. Na małego Krystiana, który od półtora miesiąca chodził do zerówki w szkole w Niedzicy, czekała mama. Matka chłopca stała na chodniku przed wejściem do szkoły. Krystian był z siostrą po przeciwnej stronie jezdni. Matka, będąc pewna, że chłopiec może przechodzić, dała mu znak. Gdy dziecko było już przy chodniku, prawie przy niej, nagle ktoś w pobliżu krzyknął, że jedzie samochód. Chłopiec, zamiast biec w kierunku mamy, zawrócił. Wpadł wprost pod koła opla vectry, którym kierował 17-letni Marek K.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/13