Przejazd w Szaflarach wciąż niebezpieczny!
16.02.2010
Przejazd kolejowy w Szaflarach od lat cieszy się złą sławą. To miejsce bardzo niebezpieczne.
Mimo świateł ostrzegawczych przed przejazdem i rogatek na przejeździe, co jakiś czas dochodzi do kolizji samochodów z pociągami. Ruch na drodze jest bardzo intensywny i zmotoryzowani często nie są w stanie wystarczająco szybko wyjechać z przejazdu kolejowego, by włączyć się do ruchu na „zakopiance".
Miejsce to ma już na koncie jedną ofiarę śmiertelną i wiele innych wypadków, które na szczęście nie zakończyły się tak poważnie.
Okoliczni mieszkańcy modlili się, aby w końcu ktoś ten przejazd przerobił, na co dzień bowiem widzą niebezpieczne sytuacje.
- Kierowcy nie myślą - mówi Jan Janowiak, sprzedawca ze sklepu w pobliżu przejścia. - Ostatnio jeden przyjezdny niemal zahaczył o przejeżdżający pociąg. Na szczęście nic się nie stało. Ale takich sytuacji jest tu wiele. Przecież wystarczyłoby trochę poszerzyć wjazd i zainstalować szlabany.
Niestety, nie ma nawet chodnika dla pieszych.
Zapowiadało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i przejazd w końcu doczeka się zmian. - Wraz ze starostwem powiatowym w Nowym Targu przygotowaliśmy dokumentację dotyczącą przebudowy tego skrzyżowania-mówi Stanisław Ślimak, wójt Szaflar.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie, która zarządza „zakopianką", przychyla się do pomysłu. Jednak... inicjatywę widzi u innego zarządcy.
- Decyzja o przebudowie zależy od Zarządu Dróg Powiatowych w Nowym Targu - odbija piłeczkę Magdalena Chacaga, rzecznik krakowskiej GDDKiA.
Jak łatwo się domyślić, nieco inne zdanie na temat kompetencji w tej sprawie ma dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Nowym Targu, Robert Waniczek.
- Kroki w sprawie przebudowy powinien podjąć zarządca drogi nadrzędnej, czyli GDDKiA, a nie my. Tym bardziej że chodzi o dobudowanie dodatkowego pasa ruchu dla oczekujących na przejazd - wyjaśnia Waniczek.
Ze względu jednak na niepewne losy tej trasy, dyrektor GDDKiA wstrzymał na tym odcinku wszelkie inwestycje.
- No i wyszło jak zawsze. Przez górali z Poronina i Zakopanego, u nas wciąż auta będą wjeżdżać pod pociągi - mówi z goryczą pan Andrzej, mieszkaniec gminy Szaflary.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/16

