Makowski: nie jestem kłamcą lustracyjnym
18.02.2010
- Moje oświadczenie lustracyjne jest zgodne z prawdą, swoimi działaniami nikomu nie wyrządziłem żadnej krzywdy - zapewniał wczoraj przed sądem w Nowym Sączu starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. Krakowski IPN zarzuca mu, że w lutym 2008 roku skłamał w oświadczeniu lustracyjnym, nie przyznając się do świadomej współpracy z SB.
Z ujawnionych na pierwszej rozprawie akt IPN wynika, że 23 grudnia 1981 roku Makowski, podczas przesłuchania w Komendzie Miejskiej Milicji Obywatelskiej w Zakopanem, podpisał dwa dokumenty. W jednym zobowiązywał się do podporządkowania dekretom o stanie wojennym. W drugim, zdaniem IPN, zobowiązał się do współpracy z SB.
- Byliśmy wtedy bardzo zdenerwowani - mówił starosta tatrzański, wspominając wydarzenia sprzed 29 lat. - Byliśmy na komendzie w czterech albo pięciu. Ja miałem wejść ostatni. Jednego z kolegów, który wychodził z przesłuchania, zapytałem „i co?". Odpowiedział, że trzeba tylko coś podpisać i puszczają.
W tym czasie Andrzej Gąsienica Makowski pracował w Przedsiębiorstwie Budownictwa Ogólnego „Podhale". Mocno zaangażował się w ruch opozycyjny, tworząc struktury NSZZ Solidarność w swoim zakładzie.
Odpowiadając na późniejsze pytania sądu starosta tatrzański zapewniał, że choć podpisał dwa dokumenty, to jednak nie miał pojęcia o tym, iż po spotkaniu został zarejestrowany jako tajny współpracownik „Andrzej". W kolejnych miesiącach z funkcjonariuszami SB spotkał się pięć razy i zawsze były to spotkania w zakładzie pracy albo w komendzie MO. Z tych spotkań zachowały się notatki, sporządzane przez agentów SB, ale o ich istnieniu Makowski miał się dowiedzieć dopiero w 1992 roku, kiedy w polskim Sejmie po raz pierwszy podjęto próbę otwarcia archiwów służb specjalnych PRL. Nazwisko starosty znalazło się wówczas na słynnej „liście Macierewicza". Wtedy Makowski był posłem. - Kiedy jednak koledzy z klubu sejmowego zapoznali się z dokumentami, powiedzieli mi, że się wybroniłem - zapewniał wczoraj przed sądem.
Ostatnie spotkanie, którego ślad jest w aktach IPN, odbyło się pod koniec 1982 roku, a w marcu 1983 TW „Andrzej" został wyrejestrowany jako nieprzydatny.
Wyjaśnienia starosty Makowskiego przed sądem trwały ponad dwie godziny. Przez cały czas przysłuchiwało im się kilkudziesięciu mieszkańców Zakopanego i kilku innych miejscowości Podhala. Chcieli też zaprotestować przeciwko nadużywaniu przez niego symboli religijnych. Dla nich starosta jest kłamcą lustracyjnym, o jego współpracy z SB przekonani są od dawna.
- Ludzie, którzy zrobili źle, powinni przeprosić - mówiła do dziennikarzy Maria Gruszkowa, szefowa Stowarzyszenia Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego. Na sali sądowej obecni byli także zwolennicy Makowskiego - m.in. wiceburmistrz Zakopanego Jan Gąsienica Walczak, przekonany o niewinności Makowskiego.
Sławomir Wrona
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/18

