Wykupują nasze leki!
24.02.2010
W narkotyczny stan przypominający ten po zażyciu amfetaminy, można wprowadzić się z pozoru niewinnymi lekami na przeziębienie takimi jak między innymi: sudafed, acatar lub ibuprom zatoki.
- Czesi najchętniej braliby je po 20 opakowań, ale nie sprzedajemy im takich ilości - mówi Ewa Piekarska, właścicielka jednej z jeleniogórskich aptek.
Próbują więc kupować lek, podchodząc kilkakrotnie do aptecznego okienka.
- Gdy nie chcę im sprzedać, namawiają Polaków, by kupowali w ich imieniu - dodaje Liliana Krzemińska, prowadząca aptekę w przygranicznej Lubawce.
Z narkomanami przychodzącymi do jej apteki ma sporo problemów. Nieraz nie chcą wyjść, gdy odmawia im sprzedaży żądanej liczby tabletek. By zdobyć któryś ze specyfików zawierających pseudoefedrynę, potrafią dobijać się do drzwi nawet w środku nocy.
- Wzywałam wtedy policję. Według mnie te leki powinny być na receptę, to silne środki - uważa Liliana Krzemińska.
Łatwą dostępność leków wykorzystują też Polacy. Zdarza się, że do aptek w Szklarskiej Porębie przychodzą uczniowie ze szkolnych wycieczek.
- Próbują kupować lek na kaszel zawierający pochodną kodeiny. Gdy proponuję im inny środek o podobnym działaniu, ale bez tej substancji, rezygnują z zakupu - tłumaczy nam farmaceutka Maria Grabska-Bacior.
Medykament, o którym mówi ma inne działanie, niż wcześniej wymienione farmaceutyki. Nie pobudza tak jak one, lecz oszałamia. Według Żanety Leśniak z jeleniogórskiej przychodni Monaru, jego działanie jest zbliżone do narkotyków produkowanych na bazie opium.
W internecie można znaleźć relację osoby, która połknęła całe opakowanie leku, w sumie 30 tabletek. „Stan świadomości można porównać do majaczenia przy wysokiej gorączce. Równowaga jest zaburzona. Zresztą każdy, kto postanowi chodzić, szybko to zauważy. Świat zaczął mi wirować i wyłączył się wzrok. Po omacku zacząłem wracać do pokoju. Wzrok odzyskałem w łazience, nie wiem, jak się tam doczołgałem".
Terapeutka uzależnień Żaneta Leśniak ostrzega, że zażywanie leków w większych ilościach jest równie niebezpieczne jak tradycyjnych narkotyków.
- Zdarzały się nawet przypadki śmiertelne. Narkomani umierali po dożylnym wstrzyknięciu pewnego rodzaju kropli do nosa, które też można kupić bez recepty - tłumaczy.
Policja, choć wie o zjawisku stosowania leków do innych celów, nie jest w stanie podjąć żadnych działań. Nie jest to przestępstwem. Nie wolno nawet legitymować osób kupujących takie specyfiki.
O zjawisku poinformowaliśmy Krajowe Biuro Przeciwdziałania Narkomani. Bogusława Bukowska, zastępca dyrektora tej instytucji, zadeklarowała, że przeprowadzą badania wśród młodzieży, by rozpoznać skalę zjawiska.
- Wcześniej, na nasz wniosek, Urząd Rejestracji Leków wprowadził recepty na niektóre syropy - mówi Bogusława Bukowska.
Rafał Świecki
Konopie w domu
Czeskie władze kontrolują sprzedaż leków zawierających narkotyczne substancje, ale jednocześnie liberalizują antynarkotykowe przepisy. Od nowego roku w kodeksie karnym wprowadzono limity dozwolonego posiadania narkotyków. Obecnie właściciel niewielkiej ilości narkotyków nie ponosi odpowiedzialności karnej, jeśli policja nie znajdzie przy nim więcej niż: 15 g marihuany, 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, 2 g amfetaminy, czterech tabletek ekstazy i pięciu kartoników nasączonych kwasem LSD. W swych domach Czesi mogą uprawiać do pięciu krzaczków konopi indyjskich i do 40 grzybów halucynogennych.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/24

