Zakopane — portal z-ne.pl

Rodzice zmarłej Moniki teraz żądają ekshumacji

06.03.2010

Rodzice zmarłej Moniki teraz żądają ekshumacji

Rodzice nadal nie wiedzą, dlaczego Monika nie żyje, mimo opinii lekarzy Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu, wydanej po wstępnej sekcji dziecka. Wyniki te mówią o ogólnym zakażeniu organizmu. To jednak nie wyjaśnia przyczyny zgonu.

- Muszę dojść do prawdy -mówi ojciec zmarłej Moniki, Tadeusz Gąbarczyk. - Córka umarła nagle. Jeszcze parę godzin przed śmiercią bawiła się i uśmiechała. A teraz jej nie ma. W domu jest jak na cmentarzu.

Po zgonie 2-latki przeprowadzono w szpitalu wstępną sekcję zwłok w celu ustalenia przyczyny śmierci.

- W takich przypadkach proceduralnie wykonuje się taką sekcję - wyjaśnia Paweł Zieliński, rzecznik prasowy Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu. - Wyniki zostały przekazane rodzinie dziecka.

Okazuje się, że pan Tadeusz zażądał dodatkowo przeprowadzenia sekcji przez biegłego sądowego. Ojciec twierdzi, że lekarze odwiedli go od udania się w tej sprawie do prokuratury.

- Mówili, że nie ma potrzeby, że dopiero po wstępnych wynikach będzie można to zrobić - wspomina.

Pan Tadeusz jest rozgoryczony tym, że w szpitalu - jak twierdzi - odwodzili go od żądania sekcji od razu.

- Gdyby mi powiedzieli, że sekcja będzie, nie pochowałbym dziecka - mówi. - I pewnie teraz bym wiedział, co się stało.

Przedstawiciele nowotarskiej lecznicy nie zgadzają się z zarzutami ojca co do odwodzenia go od pójścia do prokuratury. - To nieprawda - mówi rzecznik Zieliński. - Według mojej wiedzy, taka sytuacja nie miała miejsca.

Rodzice pochowali dziecko. Teraz, aby sekcja sądowa mogła się odbyć, musi zostać przeprowadzona ekshumacja ciała dziewczynki.

- Ekshumacja jest możliwa - tłumaczy Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu, która bada przyczyny śmierci dziewczynki. - Jednak jest to ostateczność. Jeśli w czasie postępowania okaże się, że jest to konieczne, to będziemy rozważać taką decyzję.

- Należy uszanować wolę i decyzję ojca - dodaje rzecznik szpitala Paweł Zieliński.

Łukasz Razowski

Tragedia w Lipnicy Wielkiej

Sprawa zaczęła się po śmierci 2-letniej Moniki Gąbarczyk z Lipnicy Wielkiej. Rodzice w skardze do prokuratora zarzucają pogotowiu opieszałość w reakcji na zgłoszenie poważnego stanu córki. Przypomnijmy - ojciec zmarłej Moniki, Tadeusz Gąbarczyk, 18 lutego, zgłosił na policji sprawę o zaniedbaniu obowiązków przez ekipę pogotowia z Jabłonki. Według niego przyjechali za późno i nie podjęli akcji ratunkowej. Zarzuty te podważa rzecznik nowotarskiego szpitala, Paweł Zieliński. - Pogotowie przyjechało po 9 minutach od zgłoszenia - wyjaśniał wtedy. - Ekipa przystąpiła natychmiast do reanimacji dziecka, jeszcze w domu. Dziewczynkę reanimowano także podczas transportu i w samym szpitalu. Zrobiono wszystko, co było możliwe, aby ją uratować. Rodziców dziewczynki to nie przekonuje i nadal dążą do wyjaśnienia okoliczności oraz przyczyn śmierci córeczki.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/06