Nie wiadomo, gdzie jest pół miliona złotych z napadu
18.03.2010
Podczas wczorajszej rozprawy tylko czterech z sześciu oskarżonych wysłuchało mowy końcowej prokuratorki i swoich obrońców.
Marcin P, którego uważa się za głównego inicjatora kradzieży 632 tysięcy złotych, odmówił uczestnictwa w rozprawie. W trakcie postępowania przyznał się on do winy. Obecnie główny oskarżony przebywa w zakładzie karnym. Dla niego prokuratorzy - prawdopodobnie w zamian za pomoc w śledztwie - zażądali jedynie 3 lat więzienia.
Nowotarska prokuratura wnioskowała wczoraj do sądu o skazanie kolejnego z oskarżonych Sebastiana G. - miał zdobyć informacje o zabezpieczeniach w furgonetce z pieniędzmi - na 6 lat więzienia.
Dominik W. miał skraść samochód, którym sprawcy przyjechali z Zawiercia do Nowego Targu, aby dokonać napadu - to kolejny podejrzany. Za ten czyn, a później udział w samym napadzie, za kratami miałby spędzić 5 lat i 6 miesięcy. Natomiast Tomasz L. - 5 lat.
Prawie wszyscy podejrzani byli karani. W dniu napadu przebywali na przepustce.
- Podejrzewałem, że Marcin P. coś kombinuje, ale nie sądziłem, że zrobi coś takiego... - mówił Tomasz L., którego obciążają zeznania Marcina P. i billingi telefoniczne.
Jedynie Sebastian G. nie ma za sobą jeszcze konfliktu z prawem, ale za to, że przy nowotarskim Leclercu pokazał, jak dostać się do furgonetki, za kratami może spędzić 3 lata. I ostatni z oskarżonych to Paweł Ch. Dla niego prokuratura chciała 1 roku w zawieszeniu. W przypadku Sebastiana G. i Pawła Ch. mieliby oni zapłacić 5-tysięczną grzywnę. Wszyscy razem mieliby firmie Impel, która konwojowała pieniądze, zwrócić ponad 500 tys. złotych.
Tych pieniędzy, jak przypominał oskarżyciel posiłkowy, nie udało się - na razie - odzyskać. Oddano jedynie 131 tysięcy. Nikt natomiast nie wie, gdzie podziała się reszta.
Niektórzy przyznali, że byli w dniu napadu na terenie Podhala, ale przyjechali tutaj jedynie na skoki narciarskie.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/18

