Zakopane — portal z-ne.pl

Certyfikat dla oscypka to tylko same kłopoty

22.03.2010

Certyfikat dla oscypka to tylko same kłopoty

Po czterech latach od uzyskania unijnego certyfikatu dla oscypka bacowie mają dość tej Unii. Na razie dla nich to więcej kłopotu niż korzyści. W tym sezonie może się okazać, że tylko jeden baca będzie produkował unijny oscypek - Kazimierz Furczon z Leśnicy. A i on narzeka na nękające go kontrole.

Bacowie przyznają, że owszem, wpisanie oscypka na unijną listę produktów chronionych certyfikatem było znakomitą reklamą. Górski ser od kilku sezonów sprzedaje się jak nigdy wcześniej. Bacowie nie nadążają z puceniem. Ale to - wydaje się - jedyna na razie korzyść z całego tego unijnego szumu wokół oscypka.

- Za byle co nas karzą! Mogliby się nad nami zlitować - skarżył się na zakończenie ubiegłorocznego sezonu pasterskiego senior wśród baców, Andrzej Zięba Gal wypasający w Dolinie Chochołowskiej.

Potwierdzali to i inni młodsi bacowie, wypasający owce na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

- „Paproków", co to robią oscypka z krowiego mleka, nikt nie kontroluje. Inspekcje przychodzą do tych baców, co są zarejestrowani - tłumaczył Stanisław Rychtarczyk, baca z Rusinowej Polany.

Każdy baca, który chce produkować oscypek, musi spełnić unijne wymogi. Poddać swoje owce kontroli lekarzy weterynarii, zlecić badania wody, której używa do pucenia serków. Psy pilnujące stada muszą mieć aktualne zaświadczenia o szczepieniu, a juhasi - książeczki zdrowia z aktualnymi badaniami. Wszystko to sprawdza Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Gdy zaświadczenia są w porządku, baca zostaje zarejestrowany i może pucyć oscypki. Ale to nie oznacza, że ma już spokój.

- Wtedy to dopiero się zaczyna - podkreślają bacowie.

- Gdy ukazał się w prasie artykuł o maczanych w kawie oscypkach, miałem pod rząd pięć kontroli - twierdzi Furczoń. - Dosłownie jesteśmy nękani różnego rodzaju kontrolami, gdy tymczasem ci niezarejestrowani sprzedają swoje serki-podróbki w najlepsze i mają spokój. Ja jako zarejestrowany baca muszę użerać się z tymi wszystkimi kontrolami, w dodatku ponoszę koszty badań, a drugi nie robi nic i się śmieje ze mnie w żywe oczy! To chyba nie fair?

Nie ma się co dziwić, że bacowie nie chcą się rejestrować. W ubiegłym roku już nie wszyscy wystąpili o to. W tym może się okazać, że tylko Furczoń będzie zarejestrowany.

- Mimo trudności, na pewno wystąpię o zezwolenie na produkcję - zaznacza Furczoń.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/22