Skawa. Strażak podpalacz stanie teraz przed sądem
30.03.2010
Tomasz N, kawaler, od trzech lat strażak ochotnik, był mieszkańcem osiedla Łopatówka w Skawie. Ogień podkładał pod obory i domy sąsiadów. Przypomnijmy, że policjanci złapali go na gorącym uczynku.
- Jako strażak czynnie uczestniczył w akcjach gaśniczych - mówi Zbigniew Gabryś, prokurator rejonowy w Nowym Targu. - Mężczyzna został poddany badaniom psychiatrycznym, ale informacji o ich wynikach nie możemy udzielić. Grozi mu za te podpalenia 7,5 roku więzienia. Nie odpowiada z tytułu narażenia zdrowia i życia innych ludzi, ale zniszczenia mienia przez podpalenie.
Strażak piorman podpalał też niezamieszkane budynki.
Tomasz N. przyznał się do wszystkich podpaleń w Skawie. Nie potrafił jednak wyjaśnić, dlaczego to robił. Za jego przyczyną spaliło się mienie warte 150 tysięcy złotych.
Miał swój system. Podpalał jedną stodołę w miesiącu. Wybierał weekendy najbliższe pełni księżyca. Pierwszy pożar wybuchł w kwietniu 2009, drugi w czerwcu, następne w lipcu, sierpniu i wrześniu. Zabudowania stawały w ogniu z zaskakującą częstotliwością - 7 kwietnia, 7 czerwca, z 8 na 9 sierpnia oraz z 5 na 6 września.
Po ostatnim podpaleniu został zatrzymany przez policjantów ze specjalnej grupy policji. Wpadł, gdy stał wśród gapiów obserwujących wzniecony przez niego pożar.
- Ujęcie podpalacza nie było łatwym zadaniem. Jedna ze stodół, którą podpalił, należała do jego rodziny. Okazuje się, że w ten sposób chciał zmylić tropy - opowiada dziennikarzowi „Gazety Krakowskiej" Mariusz Wacław, komendant nowotarskiej policji.
Jednak mundurowi nie dali się zwieść. Trafili na ślad podpalacza i wtedy zaczęli go bacznie obserwować.
Do dziś mieszkańcy Skawy są oburzeni postępowaniem swojego młodego sąsiada.
- Wszyscy byliśmy zszokowani tymi podpaleniami - mówi Andrzej Sularz, sołtys Skawy. - Aby odsunąć podejrzenia od siebie podpalił budynek gospodarczy swoich rodziców.
Skawianie wspominają, też jak spontanicznie organizowali patrole wieczorne. Teraz są przekonani, że kara dla strażaka piromana będzie odpowiednio surowa.
Józef Słowik
Uwielbiał ogień w pełni księżyca
W ostatnim czasie podpalaczy „ochotników" w Małopolsce nie brakuje.
Kilka tygodni temu w ręce suskiej policji wpadło 4 młodych strażaków z ochotniczej straży pożarnej, którzy siali spustoszenie na ulicy Błądzonka w Suchej Beskidzkiej. Podpalali również stodoły i wiaty. Tam ogień wybuchał w środku nocy. Czerwony kur strawił 9 budynków. Łączne straty oszacowano na blisko 300 tys. zł. Ludzie przeżyli koszmar. Nie spali nocami, czuwali przy swoim obejściu. Wszystkie maszyny i sprzęty wywozili.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/30

