Sukces policyjnej akcji przeciw bimbrownikom
31.03.2010
Tuż po godz. 6 rano w sześciu domach powiatu nowotarskiego domowników nie obudził dzwonek budzika, ale wezwanie „proszę otworzyć, policja". 80 funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu oraz Karpackiego Oddziału Straży Granicznej namierzyło nielegalne rozlewnie wódki. Według nieoficjalnych informacji wiemy, że policjanci przeszukali domy we Frydmanie, Cichem, Waksmundzie, Szaflarach, Nowym Targu i Ludźmierzu.
- W wyniku podjętych działań zabezpieczyliśmy 1389 litrów spirytusu, 2167 półlitrowych butelek alkoholu i 30 litrów zacieru - mówi podinspektor Marian Gajewski, naczelnik wydziału kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu.
Ponadto w domach znaleziono sprzęt i aparaturę do wyrobu spirytusu, 4820 sztuk etykiet i 300 nakrętek. Ogólna wartość tego alkoholu sięga 211 tysięcy złotych. Policjanci zatrzymali w tej sprawie 7 osób. Postawiono im zarzut posiadania napojów alkoholowych bez polskich znaków akcyzy.
- Większość tych osób jest znana policji - kontynuuje Marian Gajewski. - Przede wszystkim z przestępstw gospodarczych, czyli takich jak to.
Nielegalny alkohol trafiał na rodzinne imprezy okolicznościowe, czyli wesela, chrzciny. Wódka z zacieru była wykorzystywana na wyciągach narciarskich, chociażby do góralskiej herbaty. Nietrudno się domyślić, że uczestników takich biesiad niemiłosiernie musiała boleć głowa.
- Trudno mówić w tym wypadku o jakieś zorganizowanej grupie przestępczej. Rozpracowanie tych rozlewni zajęło nam kilka tygodni - informuje Mariusz Wacław, komendant powiatowy policji w Nowym Targu. - Ludzie ci znali się, bo mieli - nazwijmy to - wspólne interesy. Jednak nie mieli przywódcy grupy jako takiego.
Komendant Wacław nie chce mówić, czy będą w tej sprawie kolejne zatrzymania.
Te sześć miejsc, w których produkowane były, a następnie rozlewane napoje alkoholowe, to kolejne rozlewnie, jakie policja namierzyła na terenie Podhala.
W ostatnim czasie pojawił się ich prawdziwy wysyp. 2 lutego informowaliśmy o innej spektakularnej akcji funkcjonariuszy Straży Granicznej. Wykryli oni, że na terenie Zakopanego podróbki śliwowicy czy gruszkówki wykonywane były z alkoholu przemysłowego, pozyskiwanego między innymi z podpałki do grilla. W mieszkaniu 48-letniego zakopiańczyka pogranicznicy znaleźli około tysiąca pustych butelek bez etykietek lub z etykietami „śliwowica", „jabłkówka", „gruszkówka", „wiśniówka".
Okazało się, że „podpałkowy alkohol" piją głównie wypoczywający w Zakopanem turyści, często nagabywani przez handlarzy krążących w miejscach tłumnie odwiedzanych. Ci spod kurtki proponują tzw. oryginalną łącką śliwowicę po okazyjnej cenie.
Józef Słowik
Grozi grzywna
Zatrzymani właściciele rozlewni już niedługo za rozprowadzanie alkoholu bez akcyzy staną przed sądem. Grozi im kara grzywny albo kara pozbawienia wolności do 3 lat. Straty, jakie poniósł Skarb Państwa w wyniku nielegalnego procederu, ma jeszcze wycenić Izba Celna. Na poczet przyszłych kar może zostać zabezpieczone mienie należące do podejrzanych - np. samochody czy gotówka. Na wysokość kary będzie miało wpływ ustalenie, ile do tej pory „upłynnili" alkoholu.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/31

