Zakopane — portal z-ne.pl

Pięcioosobowa rodzina spędzi święta bez prądu

01.04.2010

Pięcioosobowa rodzina spędzi święta bez prądu

Ostatni pożar wybuchł w poniedziałek. Spaliło się drewniane poddasze domu państwa Sucheckich. Nie wiadomo co było przyczyna pożogi, prawdopodonie nieszczelny komin.

Na szczęście nikomu z pięcioosobowej rodziny nic się nie stało. - Było to szczęście w nieszczęściu - jak mówi pani Danuta Suchecka, matka trojga dzieci 12-letniego Arka, 13-letniej Eweliny i 14-letniej Justyny. - Dopiero co podnieśliśmy się z poprzedniego pożaru. A tu znowu tragedia.

W 1992 roku pożar strawił ich dom. Rodzina nie jest bogata i długo odbudowywała swój dach nad głową. Musieli zaciągnąć na to kredyt w banku.

- Jeszcze raty za instalację elektryczną po tamtym pożarze spłacam - mówi pani Danuta. - Teraz poszła z dymem. Nie mamy prądu na święta. Nie mamy dachu. Jak zacznie padać, to zaleje pokoje.

Część domu już jest zalana na skutek akcji straży pożarnej. Teraz wiosenne deszcze mogą dopełnić ogromu zniszczenia.

Państwo Sucheccy starają się jak mogą doraźnie walczyć ze skutkami pożaru. Na dach położyli folię, by choć trochę zatamować przecieki. Pomagają im też sąsiedzi, którzy zgodzili się na przeciągnięcie kabla z elektrycznością.

Straty są ogromne. Odbudowa dachu będzie kosztować niemal 50 tys. zł. Tymczasem poszkodowanej przez żywioł rodziny nie stać na poniesienie takich kosztów. Co prawda gmina pomaga, ale to kropla w morzu potrzeb. - Jednorazowo przekazaliśmy rodzinie 2 i pół tys. zł - mówi Helena Gach z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szaflarach. - Gmina pokryła też wywóz eternitu z dachu. Na razie tyle tylko możemy zrobić. Będziemy starać się pomagać na tyle, na ile będzie można. - Pomoc zadeklarował miejscowy proboszcz - mówi pani Danuta. - Ale czy zbiórka pieniędzy starczy na odbudowanie dachu? - pyta zmartwiona.

Rodzice trojga dzieci będą starali się, jak się da, odbudować dom, mimo trudnej sytuacji życiowej. Niestety, nie był on ubezpieczony, a rodzina żyła jedynie ze sprzedaży oscypków. Dlatego proszą każdego, kto może pomóc, o wsparcie w odbudowie domu dla swoich dzieci. - Zostaliśmy praktycznie z niczym - mówi Suchecka. - Nie wiem skąd weźmiemy na odbudowę dachu. Bez pomocy nie damy rady. Pozostanie nam mieszkać pod dachem z folii i desek.

Łukasz Razowski

Można pomóc

Państwo Sucheccy nie pozostaną bez pomocy gminy. Jednak niebędne też jest wsparcie dobrych ludzi, którzy pomogą odbudować dach ich domu.

- Każdy, kto zechciałby pomóc państwu Sucheckim ze Skrzypnego w kolejnym podniesieniu się po pożarze, może zgłosić się do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szaflarch lub zadzwonić pod numer 18 26 123 29 - apeluje Helena Gach, kierownik ośrodka.

- Tam zainteresowani niesieniem bezinteresownej pomocy będą mogli się dowiedzieć co jest potrzebne rodzinie i jak można im pomóc.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/01