Zakopane — portal z-ne.pl

Seniorzy z Podhala zwiedzają cały świat z plecakami niczym studenci

06.04.2010

Seniorzy z Podhala zwiedzają cały świat z plecakami niczym studenci

- Europa? Nie... Europa nas już nie interesuje. Po świętach jedziemy do Azji - mówi Anna Ritter. - Lądujemy w Sajgonie, a wracamy startując z Szanghaju - precyzuje. W zakopiańskim mieszkaniu na półkach tłoczą się przewodniki po niemal wszystkich krajach świata.

- Ja byłam już w ponad 120. Sama dokładnie nie wiem, pewnie liczba zbliża się powoli do 130 - mówi Ritter. W maleńkim zeszyciku zapisuje wszystkie podróże, czas ich trwania, wydane pieniądze. Każdy wyjazd oddzielony jest grubą kreską narysowaną równiutko, od linijki. Szafki szczelnie wypełniają albumy ze zdjęciami. Jest tu m.in. jordańska Petra, nadmorski bulwar w Kapsztadzie (RPA), uśmiechnięci mieszkańcy Etiopii czy Papui Nowej Gwinei.

Seniorzy podróżują jak studenci. Obliczają koszty, tak by było jak najtaniej. Wszystko organizują sami. Podróżują tak już od lat. Lubią łączyć z sobą kraje. Meksyk, Gwatemala, Salwador, Nikaragua i Panama. Jak Paragwaj to także Brazylia, Argentyna. Jak Afryka, to cała Afryka Zachodnia. Czasami zatrzymują się u znajomych, często u znajomych tych znajomych, czasami u zupełnie obcych osób. Śpią w przydrożnych motelach, podczas podróży po USA najczęściej spali w... autobusach. Zdarzały im się noclegi w ambasadach. Ze swoich podróży mają wiele wspomnień.

- Pamiętam jak się nam zepsuł samochód w okolicach Timbuktu (miasto w Mali). Dookoła nie było żywej duszy, a tu grupa staruszków cieszy się, bo zapada zmrok. Myśleliśmy, że uda się spędzić noc na pustyni. Niestety, zostaliśmy uratowani - wspomina Anna Ritter.

Na każdą wycieczkę seniorzy wydają średnio od 1,5 tys. do 2 tys. dolarów. Skąd mają na to pieniądze?

- Nigdy nie zarabiałam dużo, mam niewielką emeryturę. Tu raczej chodzi o priorytety. Zbieramy pieniądze przed wyjazdem, oszczędzamy, nie wydajemy na niepotrzebne rzeczy i w tym tkwi klucz - tłumaczy Ritter.

Jej zdaniem, na podobne podróżowanie w rzeczywistości stać wiele osób.

Pamiętam koleżanki z pracy, które zaraz po wypłacie wydawały pieniądze na głupstwa. A ja nie. Ja oszczędzałam, bo wiedziałam, że chcę latem jechać - opowiada Ritter, która pracowała jako pilot wycieczek i pracownik biura turystycznego. - Trudno mnie nazwać domatorką - śmieje się.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/06