Małopolska powoli powraca do codzienności po tragedii
13.04.2010
Małopolski marszałek Marek Nawara zaczął wczorajszy dzień pracy od przekładania wszystkich spotkań, jakie miał zaplanowane w kalendarzu. Tak samo jego zastępcy.
- Nie przekładamy tylko spotkań, których nie da się odsunąć w czasie. Zostają te niezbędne - mówi wicemarszałek Roman Ciepiela.
Na urzędowych korytarzach było pusto, pracownicy byli cisi i małomówni.
- Życie toczy się dalej, każdy musi zająć się swoimi sprawami. Ja jednak ciągle nie mogę się otrząsnąć z szoku i chyba nieprędko mi przejdzie - mówi Anna Konarska, krakowianka, która przyszła złożyć wpis do księgi kondolencyjnej w Urzędzie Marszałkowskim.
Na bazarze przy Hali Targowej w Krakowie wszystkie kramy były otwarte, ale z rzadka podchodził klient.
- Pusto tu, a my musimy odrobić straty z wyjątkowo mroźnej zimy. Smutno nam, ale musimy sprzedawać - mówi handlująca owocami pani Krystyna.
W związku z żałobą narodową spektakle w małopolskich teatrach zostały odwołane, w Krakowie aż do soboty. Mimo to aktorzy i pracownicy teatru przychodzą do pracy przez cały tydzień.
- Grafik prób się nie zmienił. Artyści etatowi pracują normalnie. Zwłaszcza że przygotowujemy się do nowej premiery - wyjaśnia Danuta Rogowska, rzeczniczka Starego Teatru.
Na Podhalu było niewielu turystów.
- Prawie w ogóle nie mamy gości. Raz na jakiś czas pojawi się wędrowiec - mówi Maria Łapińska, prowadząca schronisko nad Morskim Okiem. - Zazwyczaj o tej porze roku mam już jakieś zapytania, jakieś rezerwacje na późniejszy okres. Teraz nic, cisza - dodaje. Pod schroniskiem od sobotniego poranka płoną znicze.
Pusto było też na Kasprowym Wierchu. Mimo że działa wyciąg, narciarzy na stoku było wczoraj niewielu.
Wczorajszy dzień wyglądał wyjątkowo także w małopolskich szkołach. Kurator Aleksander Palczewski zaapelował do dyrektorów, by szkoły uczciły ofiary tragedii. Uczniowie uczestniczyli w marszach milczenia, odbyły się specjalne lekcje historii.
- Rozpoczęliśmy lekcje długim dzwonkiem. Uczciliśmy tę tragedię chwilą ciszy - mówi Mariusz Zając, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Tarnowie.
W I LO w Tarnowie odczytano przemówienie, które prezydent Kaczyński miał wygłosić w Katyniu.
W Nowym Sączu życie niby wraca do normy, jednak na ulicach i w biurach było raczej cicho i spokojnie. Niemal puste były sklepy, nawet te największe, zazwyczaj pełne ludzi i gwaru.
- W sobotę klientami byli niemal wyłącznie Słowacy, którzy tradycyjnie przybywają do Nowego Sącza na weekendowe zakupy - opowiada Maria Kożuch ze sklepu obuwniczego w galerii handlowej Europa Plaza II w centrum Nowego Sącza. W niedzielę cała galeria była zamknięta, jak niemal wszystkie sklepy w mieście. Wczoraj była już otwarta, jednak chętnych na zakupy prawie nie było.
- A kto by miał teraz głowę do przymierzania ubrań czy wybierania kosmetyków albo biżuterii - pyta sądeczanka, Danuta Bojarczuk. Wielu ludziom jedynym sensownym zakupem wydaje się kupno kwiatów i wiązanek.
Właśnie kwiaty masowo kupowali mieszkańcy Oświęcimia.
- Mamy mnóstwo zamówień na wiązanki ze szkół i firm. Klienci proszą głównie o bukiety z białych i czerwonych róż - mówi Michalina Gawęda z kwiaciarni przy ul. Solskiego.
Z muzeum Auschwitz-Birkenau ulicami miasta przeszedł też liczący 8 tys. uczestników Marsz Żywych, który zazwyczaj gromadzi Żydów z całego świata. Oprócz izraelskich flag wiele było też biało-czerwonych, opasanych czarnymi wstążkami.
- Składamy hołd prezydentowi Kaczyńskiemu, jego żonie i wszystkim ofiarom tej katastrofy - mówił przed obozową bramą do uczestników marszu Zvi Ravner, izraelski ambasador w Polsce.
Wsp.: Łukasz Jaje, Łukasz Bobek, Bożena Chwiej, Stanisław Śmierciak, Joanna Weryńska
Piotr Odorczuk
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/13

