Katyń nam bliski
16.04.2010
W 1940 roku od kuli funkcjonariuszy NKWD w wieku 33 lat został zamordowany jego dziadek, nauczyciel, jednocześnie porucznik - Jan Zwinczak.
- Razem z moją babcią studiowali w Krakowie - wspomina Zwinczak, przedsiębiorca z Nowego Targu, który we wrześniu ma zamiar odwiedzić Katyń. - Babcia Anastazja, z domu Krzystyniak, była nowotarżanką.
W momencie wybuchu drugiej wojny światowej dziadek pana Grzegorza został zmobilizowany do polskiej armii. Później słuch o nim zaginął. Babcia wraz dwoma małymi synami, w tym z ojcem pana Grzegorza, wróciła do Nowego Targu. Męża poszukiwała za pośrednictwem Czerwonego Krzyża.
- Po wojnie chodziła na nowotarski Rynek, gdzie wywieszane były tablice z nazwiskami osób zaginionych, które udało się zidentyfikować - mówi Zwinczak.
W końcu babci udało się znaleźć nazwisko podobne do nazwiska dziadka.
- Babcia nigdy nie pojechała do Katynia. Pamiętam, że starsi unikali, by w domu w obecności dzieci mówić o tym miejscu.
(slow)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/16

