Zakopane — portal z-ne.pl

Dla kogo lepszy guz, a dla kogo tłuszczak?

21.04.2010

Dla kogo lepszy guz, a dla kogo tłuszczak?

Podhalańskie szpitale uważają, dyktatura Narodowego Funduszu Zdrowia zaczyna szkodzić pacjentom. Coraz częściej obydwie strony spotykają się w sądach.

- Jestem zbulwersowany „zaurzędniczeniem", jakie nastąpiło w naszej służbie zdrowia - podkreśla Maciej Fraczek, dyrektor administracyjny Kliniki Ortopedii i Rehabilitacji w Zakopanem. - Nie może tak być, aby urzędnik decydował o kwalifikacji choroby.

Według niego urzędniczy absurd osiągnął apogeum. Potwierdza to przykład naszej bohaterki.

- Przeszłam w nowotarskim szpitalu niegroźną operację usunięcia tłuszczaka - opowiada pani Anna z Zakopanego (imię zmienione na życzenie pacjentki). - Badanie USG i u onkologa wykluczyły guza. Proszę sobie wyobrazić, w jakim byłam szoku, gdy po zabiegu zobaczyłam wpis „guz piersi". Dopiero po tygodniu podczas konsultacji lekarz wyjaśnił mi, że wpisano guz, bo gdyby lekarze napisali „tłuszczak", NFZ potraktowałby to jako zabieg kosmetyczny i nie zapłaciłby za niego szpitalowi.

Takie absurdy, jak tłumaczą w szpitalach, są na porządku dziennym. Dyrektor zakopiańskiego szpitala płucnego, któremu Fundusz nie zapłacił ponad 3 miliony złotych za nadwykonania za ubiegły rok, zapowiadał, że odda sprawę do sądu, jeżeli NFZ nie zapłaci. Spór dotyczył m.in. tych zabiegów, gdzie było podejrzenie nowotworu, a po operacji diagnoza się nie potwierdzała, bo guz był np. niezłośliwy.

- NFZ uważa to za naszą fanaberię, podejrzewa, że chcemy wyłudzić od biednego Funduszu pieniądze na te zabiegi, że za dużo ludzi leczymy! - skitował taką politykę NFZ Marcin Zieliński, dyrektor szpitala płucnego. NFZ podał zakopiańską klinikę do prokuratury, bo jego zdaniem wyłudziła pieniądze na niektóre zabiegi, których nie mogła wykonywać. - Umorzyliśmy sprawę, bo naszym zdaniem zarzuty NFZ nie potwierdziły się. Ustaliliśmy, że zabiegi były wykonywane. Fundusz zbyt formalnie do tego podchodzi - podsumował Artur Szmyd, prokurator rejonowy w Nowym Sączu.

Ale najprawdopodobniej strony i tak spotkają się w sądzie.

- Nam NFZ za nadwykonania za 2009 rok nie zapłacił ponad milion złotych i zapewniam, że będę walczył, nawet przed sądem, by te pieniądze odzyskać. Bo ich brak oznacza wydłużenie się kolejek - tłumaczy dyrektor Fraczek. Dodaje, że wiele konfliktów kliniki z Funduszem wynika z tego, że urzędnicy w NFZ nie rozumieją, iż zagrożenie zdrowia jest tak samo ważne jak zagrożenie życia.

- Jak mamy wytłumaczyć 15-letniej dziewczynce, że może żyć z garbem lub krótszą nogą? - pyta Frączek. - No, ale urzędnicy z NFZ uważają, że taka operacja nie ratuje jej życia.

Pewnie zdaniem urzędników z NFZ byłby to zabieg kosmetyczny...

Małopolski oddział NFZ podkreśla, że problem jak zwykle stanowią pieniądze. - Zdarza się, że szpitale zarzucają nam, iż zza biurka decydujemy o życiu, jednak wynika to ze specyfiki instytucji, jaką jest NFZ - zaznacza Jolanta Pulchna, rzecznik małopolskiego NFZ. Fundusz musi dbać o jasny i sprawiedliwy przepływ publicznych pieniędzy.

- Nie jest to urzędniczy upór - zapewnia. - Chcielibyśmy sfinansować wszystkie nadwykonania, skrócić kolejki i podnieść jakość leczenia, lecz mamy tyle pieniędzy, ile mamy, i musimy dokonywać wyborów.

Według niej spory między NFZ a szpitalami mogą się jeszcze zaostrzyć, albowiem ubiegły rok pod względem finansowym nie był dobry. Obecny wcale nie zapowiada się lepiej.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/21