Zakopane — portal z-ne.pl

Ci, co nas nękali w PRL, są lustratorami

23.04.2010

Ci, co nas nękali w PRL, są lustratorami

W minionym tygodniu zakończył się Pański proces lustracyjny. Nowosądecki sąd stwierdził, że nie skłamał Pan w oświadczeniu lustracyjnym w 2008 roku, co zarzucał Panu Instytut Pamięci Narodowej. Poczuł Pan ulgę?

Po wielu latach oczekiwań, po wnikliwym rozpatrzeniu sprawy, sąd wydał pozytywny dla mnie wyrok. Sąd pokreślił, że moje oświadczenie jest właściwe, że nie jestem kłamcą, ale również to, że nie byłem tajnym współpracownikiem i chroniłem zakładową Solidarność w przedsiębiorstwie PBO Podhale. Wtedy esbecja nie pytała się o to, czy jest śrubka, czy brakuje nam materiałów, ale chciała zniszczyć Solidarność i naszego ducha. Wtedy esbecy nękali mnie kilkakrotnie, cztery, pięć razy. Teraz, po trzydziestu latach nękają mnie inne osoby, których w tamtym czasie w ogóle nie było.

No właśnie, wciąż są osoby, które głośno krzyczą przeciwko Panu.

To są osoby, które w tamtym trudnym czasie siedziały gdzieś, w ogóle nie było ich znać. Teraz na mój proces organizowano pielgrzymki. Te osoby, które przybyły do Nowego Sącza, to ani jedna nie była z Solidarności. To jest przykre, że dzisiaj ofiary muszą się tłumaczyć, a ci, co nas nękali, to oni są naszymi lustratorami.

Miał Pan w czasie procesu poczucie, że może coś pójść nie tak?

Nie. Nie czytałem żadnych dokumentów SB, do których mieliśmy dostęp w czasie procesu. Ja wiem, co się wtedy działo, co robiłem. Byłem przekonany, że mam czyste sumienie i na nikogo nie donosiłem. Z procesu dowiedziałem się, że SB chciała mnie zwolnić z pracy. Jakbym był ich, to po co chcieliby mnie zwolnić?

Mimo tego wyroku sądu nie obawia się Pan dalszych ataków? Porozumienie Orła Białego mocno przeciwko Panu występuje.

Nie czytam pisma Porozumienia. Nie chcę sobie psuć oczu i duszy. Te plucia będą nosić na swoim sumieniu. Ja swoje mam czyste. Już przeszedłem tyle oczerniania, jak choćby teraz swoistą drogę krzyżową, że myślę, że tylko wiara i czystość sumienie dają siłę, by to przetrzymać. Wszystkim się buzi nie zamknie. Zawsze będą tacy, co będą opluwać.

Zamierza Pan z tymi oszczerstwami walczyć?

Jakbym zajął się walką, to bym tracił czas na proces z jednym panem, z drugim panem. Inni mają czas na chodzenie po sądach, ja nie.

Po tym oświadczeniu sądu zamierza Pan dalej pozostać w polityce lokalnej?

Jeżeli będzie klimat spokojnej kampanii, to będę startować, choćby po to, by pokazać, że wykonali wszystko to, co mówiliśmy. Ale na ostateczne decyzje jest jeszcze czas. Zobaczymy, jak to będzie.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/23