Cała prawda o wykupie działek pod zakopiankę
29.04.2010
Mimo ostatnich - szumnych - zapowiedzi burmistrza Janusza Majchra, że niedługo rozpocznie się wykup terenów zarezerwowanych pod zakopiankę, nie ma co o tym marzyć w ciągu kilku najbliższych lat. Ani Urząd Wojewódzki w Krakowie, ani Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie wykupią działek, po których miałaby biec nowa droga. To oznacza, że mieszkańcy, których grunty zarezerwowane są pod jej budowę, dalej nie będą mogli nic remontować ani nic budować.
Po wstrzymaniu inwestycji przez generalnego dyrektora ochrony środowiska władze Zakopanego zapewniały, że... wykupy ziem będą kontynuowane. W ostatni wtorek lotem błyskawica obiegła Zakopane wieść, iż burmistrz Majcher dogadał się z wojewodą Stanisławem Kracikiem (tak świadczył na jednym z portali), a ten drugi uzgodnił przebieg drogi na terenie miasta, i rozpoczną się wykupy działek zarezerwowanych pod planowaną zakopiankę.
- To nieprawda. Stanowczo dementuję tę pogłoskę. Nie wiem, skąd burmistrz Zakopanego Janusz Majcher wziął takie informacje. Wykupy gruntów to nie zadanie wojewody - tłumaczy Joanna Sieradzka, rzeczniczka prasowa wojewody. - Kwestia wykupów gruntów pod budowę zakopianki to główna rola inwestora.
A inwestorem w tym przypadku jest GDDKiA Oddział w Krakowie. I to ona zajmuje się wszystkim, co dotyczy terenów przeznaczonych pod budowy dróg.
- W momencie wydania decyzji ZRID, czyli zgody na realizację inwestycji drogowej, grunty te staną się własnością skarbu państwa, a dotychczasowym właścicielom będą wypłacane odszkodowania - informuje Magdalena Chacaga z krakowskiego oddziału GDDKiA.
Zgody na realizację inwestycji drogowej może być wydana
dopiero po wydaniu decyzji środowiskowej i opracowaniu projektu budowlanego przyszłej drogi. - Potem wojewoda zleci wycenę gruntów i na tej podstawie ustali wysokość odszkodowania - mówi Chacaga. - Jeśli cały proces rozpocznie się niebawem i potoczy bez przeszkód, to za kilka lat mogą być wypłacane odszkodowania.
Nie ma co liczyć także na to, że miasto Zakopane wykupi te tereny. - Nasz budżet by tego nie wytrzymał - podkreśla burmistrz Majcher.
Tymczasem zainteresowani mają dość. - Moja matka czekała na wykup - mówi Stanisława Bafia z Zakopanego. - Teraz czekam ja z dziećmi. Nie możemy tu inwestować, nie możemy nic robić. Jesteśmy właścicielami ziemi niczyjej przez ponad 40 lat.
- Teraz znów zaczną projektować i znów będą protesty. I tak w kółko - kwituje Andrzej Starzyk z Ustupu.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/29

