Megakorek na zakopiance na koniec długiego weekendu majowego
04.05.2010
Gdy ktoś zdecydował się na powrót do domu wczoraj rano, mógł bez problemu pokonać stukilometrową trasę z Zakopanego do Krakowa w ok. 2 godziny. Gdy jednak ktoś chciał się wyspać i wyruszył w drogę w południe, musiał uzbroić się w cierpliwość. - W samym Zakopanem nie ma co prawda korków. Tylko przy wyjeździe z miasta trochę trzeba postać. Potem ruch jest płynny, chociaż jedzie się wolno - usłyszeliśmy od oficera dyżurnego zakopiańskiej komendy. Problemy zaczynały się w Nowym Targu. Tam, na wysokości sklepu Castorama, zaczynał się korek. Sznur samochodów sięgał aż do Skomielnej Białej, czyli ok. 25 kilometrów. - Samochody jadą ze średnią prędkością ok. 20 kilometrów na godzinę. Z tego co wiem, korek jest także przed wjazdem do Krakowa - powiedział nam wczoraj Roman Wolski, rzecznik nowotarskiej policji.
Panu Zbigniewowi Balickiemu, który wybrał się wczoraj w podróż z Zakopanego do Krakowa, droga zajęła ponad cztery godziny. - Ja mieszkam na Podhalu, ale dziwię się tym wszystkim, którzy tutaj przyjeżdżają, a potem za każdym razem sterczą w tych korkach - zaznacza pan Zbigniew.
Korki powodowały przede wszystkim remont mostu w Klikuszowej, a także sygnalizacja świetlna w Skomielnej Białej.
Niestety, nie ma co spodziewać się szybkiej poprawy tego stanu rzeczy. Kierowcom sugerujemy objazd przez Witów, Chochołów, Czarny Dunajec i Jabłonkę.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/04

