Zamek w Niedzicy ma jeszcze niejedną tajemnicę
07.05.2010
Odwiedzający zamczysko są zafascynowani nie tylko ekspozycją, która dzięki staraniom obecnej dyrektor Ewy Mazur systematycznie się powiększa, ale też ogromem legend i bogatą historią, z dziejami tajemniczego inkaskiego skarbu na czele, który jest nieodkryty gdzieś w okolicach zamku.
Zamczysko skrywa wiele legend. Między innymi więziony miał być tutaj sam herszt zbójników Janosik.
- Wedle legendy został on pojmany i przykuty w lochu do skały - mówi Irena Szydlak-Sobala, kierownik sekcji przewodnickiej zamku w Niedzicy. - Z tęsknoty za swoimi ukochanymi, bo kochał dwie panie, Aniczkę po stronie słowackiej i Marynę po polskiej, oraz za wolnością, zerwał kajdany i uciekł w Pieniny. Gdy przedostał się na Słowację, został przez Węgrów pojmany i stracony.
Zwiedzając zamek warto zatrzymać się przy starym dębie, który obecnie jest kapliczką. Jego legenda wiąże się z klątwą rzuconą przez cygankę na jednego z właścicieli zamku z rodu Horvarthów. Posadziła ona to drzewo i zapowiedziała, że jak uschnie, ród ich wyginie. Tak też się stało.
Gniew Horvarthów objawił się jeszcze w roku 1955, kiedy to w dąb trafił piorun, niemal go niszcząc. - W latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku w martwy pień wstawiono rzeźbę Jana Janosa przedstawiającą Świętego Jerzego - mówi Irena Szydlak-Sobala.
O legendach związanych z zamkiem w Niedzicy można by rozprawiać bardzo długo. Lecz to, co najbardziej przyciąga turystów, to nie legendy, ale najprawdziwsza historia - dzieje skarbu króla Inków.
- Jeden z potomków pierwszych właścicieli zamku Andrzej Benesz podczas pobytu w Ameryce Południowej ożenił się z księżniczka inkaską - opowiada kierowniczka przewodników zamku w Niedzicy. - Z tego związku narodziła się Umina, żona ostatniego króla Inków Tupaca Amaru. Po jego nieudanym powstaniu przeciw Hiszpanom uciekła ona do kraju swego ojca. Dotarła do Niedzicy, gdzie dopadli ją Hiszpanie i zasztyletowali. Krążyła legenda, że ukryła tu skarb.
Kluczem do jego znalezienia było kipu, węzełkowe pismo Indian, które w 1940 roku odnalazł w zamku kolejny z rodu Beneszów, również Andrzej. Postanowił zagadkę rozwikłać. Niestety, zginął w wypadku samochodowym. Kipu zniknęło. Podobno ma je jego rodzina, lecz nie chce wracać do tej dziwnej historii.
- Badania archeologiczne nie wykazały istnienia na zamku żadnego skarbu - mówi Sobala. - Jednak trzeba zaznaczyć, że przy kipu były trzy metalowe tabliczki z nazwami jezior Titicaca oraz Vigo. Na trzeciej widniał napis Dunajec. Być może nie chodzi tu o zamek, który taką właśnie nosi nazwę, lecz o rzekę, która niegdyś płynęła u stóp warowni.
Kto wie, może pewnego dnia jakiś turysta po zwiedzeniu zamku, spacerując w jego urokliwej okolicy, odnajdzie skarb księżniczki Uminy?
- Na pewno ta historia szybko się nie skończy - mówi Irena Szydlak. - Może i dobrze. Przez to zamek na pewno będzie atrakcyjniejszy.
Obecnie zamek można zwiedzać przez cały rok. W tym roku udostępniono zwiedzającym wszystkie komnaty. Trasa zwiedzania z przewodnikiem wiedzie również przez pobliską wozownię.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/07

