Chociaż mają gaz ziemny, korzystają tylko z prądu
11.05.2010
- Jakiś czas temu wprowadziłem się do mieszkania w nowym bloku na Równi Szaflarskiej - mówi pan Michał, czytelnik, który skontaktował się z naszą redakcją. - Okazuje się, że nie mogę korzystać z kuchenki gazowej ani takiej zasilanej z butli. Dlaczego? Ano dlatego, jak mi wytłumaczono, że w bloku piec centralnego ogrzewania jest na gaz ziemny. To oznacza, iż... muszę kupić nową kuchenkę, ale elektryczną. Dziwna sprawa. Tym bardziej, że przecież do budynku podpięty jest gaz ziemny. Do mieszkań nie została jednak podciągnięta instalacja gazowa, która umożliwiałaby gotowanie na kuchenkach na gaz.
Nasz czytelnik na nową kuchenkę będzie musiał wydać co najmniej tysiąc złotych.
- Pół biedy, jeśli chodzi o zakup kuchenki. Gorzej będzie z rachunkami za jej użytkowanie - mówi pan Michał. - Będzie to kosztowało mnie o wiele więcej niż gaz. Z butlą płacę 50 złotych raz na dwa miesiące, tutaj będę musiał zapłacić też 50 złotych, ale co miesiąc.
- W nowych mieszkaniach zaprojektowana jest instalacja umożliwiająca podłączenie kuchenki elektrycznej - tłumaczy Alicja Karolewska, przedstawicielka właściciela osiedla. - Jest to bardzo korzystne i dobre rozwiązanie przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, w kontekście wypadków, które zdarzają się w mieszkaniach w których znajduje się gaz. W budynkach na Równi Szaflarskiej nie ma możliwości korzystania ani z kuchenek zasilanych gazem z sieci, ani gazem z butli.
Według pracowników wydziału administracji budowlano-architektonicznej w starostwie w Nowym Targu, rygorystyczne przepisy dotyczące butli gazowych obowiązują na terenie całego kraju.
- Przepisy są sprecyzowane jasno i mówią, że w jednym budynku nie może być mieszanego zasilania - mówi Jan Wierzbiński, naczelnik wydziału. - Gaz ogrzewa - prąd gotuje.
Józef Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/11

