Zakopane — portal z-ne.pl

Dzwonią, jeżdżą i tankują za publiczne pieniądze

11.05.2010

Dzwonią, jeżdżą i tankują za publiczne pieniądze

Małopolscy posłowie rozliczyli się z wydatków na swoje biura poselskie. Na co i ile wydawali przez ostatni rok? Niektórzy dużo rozmawiali przez telefon, inni doceniali swoich pracowników, część wlała znaczną sumę pieniędzy do baku. Reguły nie ma, a każdy poseł ma swój styl. Styl wydawania publicznych pieniędzy.

Każdy parlamentarzysta otrzymuje z Kancelarii Sejmu miesięczny ryczałt w wysokości 11 150 zł. Niepełnosprawni posłowie mają do dyspozycji dodatkowo 25 proc. tej kwoty. Wypłata ryczałtu jest naliczana od momentu zarejestrowania biura poselskiego.

Pod względem wydatków wśród Małopolan niewątpliwym rekordzistą jest zakopiański poseł PO Andrzej Gut Mostowy. Jako jeden z nielicznych parlamentarzystów w Polsce przekroczył dostępny limit i to aż o 11 proc. Razem na biuro wydał w 2009 r. ponad 149 tys. zł.

- Co roku nie mieszczę się w przepisowej kwocie - przyznaje zakopiański poseł. Gut Mostowy musiał w rozliczeniu dołożyć 16 tys. zł z własnej kieszeni. Tłumaczyć go może jednak to, że - jak podkreśla - nie pobiera pensji i diety poselskiej (razem 12365 zł miesięcznie). Jest na tyle zamożny, że może sobie na to pozwolić. Może się więc okazać, że poseł-rekordzista kosztuje w sumie Skarb Państwa mniej niż inni.

Inną technikę wydawania ma poseł PiS z Andrychowa Marek Polak, który zużył jedynie 57 proc. limitu. Do sejmowej kasy zwrócił 63 tys. zł.

- Uważam, że należy dbać o publiczne pieniądze - tłumaczy Polak. Poseł oszczędza, gdzie się da i co roku oddaje pieniądze. - Skoro da się wszystko załatwić taniej, to nie muszę wydawać wszystkiego, co dostaję - zaznacza poseł i dodaje, że jego zdaniem na oszczędnościach wcale nie cierpi jego poselska skuteczność ani pracownicy, których zatrudnia. Pracowników, czy są zadowoleni, nie pytaliśmy.

Telefoniczny rekord w 2009 r. pobił poseł PSL z Limanowej Bronisław Dutka. Rozgrzewał aparat do czerwoności. Sam przyznaje, że lubi rozmawiać. Na telekomunikację w ciągu roku wydał 26 tys. zł i jest to absolutny rekord wśród małopolskich posłów. Tylko niektórzy parlamentarzyści przekraczają granicę 10 tys. zł rocznie za telefon.

- Każdy ma swój styl. Ja załatwiam mnóstwo rzeczy przez telefon - tłumaczy rozgadany Dutka. Wyjaśnia, że ludowcy mają tylko dwóch posłów w całej Małopolsce. - Musimy jeździć po całym regionie i od razu umawiać się na spotkania w miejscowościach, które leżą na trasie, a to wymaga dzwonienia - zaznacza poseł z Limanowej.

Nie on jednak jest parlamentarnym królem małopolskich szos. Króla nie ma, bo jest królowa. Posłanka PiS z Tarnowa, Barbara Marianowska wydała na paliwo w 2009 r. 68 tys. zł. Nawet posłowie, którzy dużo jeżdżą, ledwie przekraczają finansowy pułap 30 tys. zł na paliwo.

- Marszałek Sejmu przyznał mi wyższy limit wydatków ze względu na niepełnosprawność - tłumaczy posłanka. - Wszędzie muszę się poruszać samochodem. Do Warszawy, po Małopolsce jeżdżę tylko moim peugeotem i nie korzystam z innych środków transportu - wyjaśnia.

Każdy poseł może bowiem za darmo jeździć koleją i latać krajowymi rejsami LOT-u. Tyle że te wydatki nie są rozliczane, jako poniesione przez biura poselskie.

Jeśli chodzi o same rozliczenia, to w tej materii na pierwszy plan wysuwa się krakowski poseł PO Ireneusz Raś, który na obsługę rachunkowo-księgową wydał aż 28,5 tys. zł. Kwoty obsługi księgowej innych posłów rzadko przekraczają 1 tys. zł.

- Moje rachunki prowadzi firma, która obsługuje mnie kompleksowo -precyzuje poseł. - Oprócz rozliczeń dbają o sprzęt IT - mówi Raś.

Przykładem świeci tutaj jego partyjny kolega Łukasz Gibała, który w swoim rozliczeniu wpisał w tabelkę „księgowość" 140 zł. Dużo jednak wydał na wynagrodzenia dla pracowników - ponad 96 tys. zł. - Wszyscy pracują u mnie w oparciu o umowę o pracę, a nie na umowę-zlecenie czy o dzieło - mówi Gibała.

Krakowskiemu posłowi chwali się też to, że oprócz troski o pracowników nie wydaje nic na podróże. - Za benzynę płacę z własnej kieszeni - mówi Gibała. Nie jest jednak wyjątkiem. Za własne pieniądze bak napełniają też inni posłowie PO: Jarosław Gowin, wspomniany już Ireneusz Raś, Tadeusz Arkit, Andrzej Gut Mostowy, Janusz Chwierut, a także Edward Czesak z PiS.

W sprawozdaniu z rozliczenia ryczałtu na biura poselskie istnieje jedna tajemnicza kategoria: „Inne wydatki". Co za tym stoi? Jest to po prostu wór, do którego wrzuca się wszystko, co nie pasuje nigdzie indziej.

- Zazwyczaj są to wydatki na kwiaty, katering po spotkaniach z posłami, artykuły spożywcze - tłumaczy poseł Gut Mostowy. Małopolskim liderem w „innych wydatkach" jest Janusz Chwierut z PO, który wydał na nie ponad 25 tys. zł.

Piotr Odorczuk

Ile pieniędzy się posłowi należy

Zarobki posła

Podstawowe uposażenie - 9892 zł 30 gr brutto. Posłowi należy się wolna od podatku dieta w wysokości 25 proc. uposażenia - 2473 zł. Razem poseł zarabia 12 365 zł. Do tego może jeszcze dojść dodatek za pełnienie funkcji przewodniczącego komisji - od 10 do 20 proc. uposażenia.

Ryczałt na działalność biura poselskiego

Każdy poseł otrzymuje co miesiąc ryczałt - 11150 zł. Może go przeznaczyć na wynagrodzenia dla pracowników biura, opłaty za wynajem lokalu na biuro, opłaty za media, rozmowy telefoniczne, badania lekarskie, paliwo do samochodu, przejazdy taksówkami, drobne naprawy, zakup książek i prasy, doposażanie biura, ekspertyzy i opinie np. prawne, prowadzenie księgowości. Wydatki posłowie muszą rozliczać z Kancelarią Sejmu.

Darmowe przejazdy

Każdy poseł ma prawo do bezpłatnego poruszania się komunikacją zbiorową: autobusami miejskimi, koleją oraz samolotami LOT-u na trasach krajowych w 1 i 2 klasie.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/11