Tragiczny bilans powodzi w regionie. Trzy osoby utonęły, kilkaset ewakuowano
18.05.2010
Trzy osoby, w tym ośmioletnie dziecko, utonęły w Małopolsce. To pierwsze ofiary wielkiej wody, która w naszym regionie podmyła i uszkodziła też kilka mostów, zalała kilkaset kilometrów dróg i zmusiła do ewakuacji setki osób. Strat finansowych na razie nikt nie liczy, bo trwa intensywna walka z żywiołem.
- W powiecie tarnowskim utonęła 60-letnia kobieta - potwierdza Katarzyna Padło z małopolskiej policji. 60-latka z Uniszowa została znaleziona w potoku w Bistuszowej (gmina Ryglice, powiat tarnowski), a pod Bochnią doszło do kolejnej tragedii, gdy woda porwała 45-letniego Marka S., ojca trojga dzieci, mieszkańca Małego Wiśnicza.
- Wracał rano ze sklepu z zakupami, nagle zsunął się z mostka do potoku. Prawdopodobnie chciał popatrzeć na przybór wody. Został porwany przez wezbrany nurt na oczach innych ludzi, którzy wyłowili go z wody, ale życia Marka S. nie udało się już uratować - opowiada Padło.
W Krakowie ośmioletnie dziecko wpadło do potoku przy ul. Stryjeńskiej w Olszanicy. Było w stanie ciężkim, zostało przewiezione do szpitala w Prokocimiu, lekarze długo walczyli o życie malca, ale się nie udało, dziecko zmarło. A woda nie ustępuje i spowoduje kolejne zniszczenia i zagrożenia. W poniedziałek rzecznik komendanta głównego straży pożarnej Paweł Frątczak nie krył, że najtrudniejsza sytuacja jest właśnie w Małopolsce.
- Z tego rejonu ewakuowano największą liczbę mieszkańców - aż 1150 - dodał. Przez cały dzień strażacy podjęli 1800 interwencji. Siedem tysięcy funkcjonariuszy straży ofiarnie pomagało ludziom, ale i wojsko włączyło się do pomocy. Poprosił o nią wicewojewoda Stanisław Sorys. Odpowiedź była szybka, dwa transportery zostały skierowane do gmin Bochnia i Kłaj. O tym z jak strasznym żywiołem przyszło walczyć może świadczyć fakt, że rozszalała woda zerwała 20-tonowy prom w Piaskach - Drużków koło Czchowa i porwała go z nurtem Dunajca. Rozpędzoną masę żelastwa udało się zatrzymać na mieliźnie ledwie dwa kilometry przed mostem w Zakliczynie. Tam unieruchomiono ją kotwicami, by dalej nie popłynęła i nie spowodowała kolejnej tragedii. Zalane tysiące hektarów pól, zatopione domy i piwnice to nie wszystko. Na Sądecczyźnie żywioł nie oszczędzał dróg, spowodował, że aktywne stały się groźne osuwiska ziemi.
- Takiego osuwania gruntu jeszcze nie widziałem. Hektary ziemi zjeżdżają wraz z drzewami z gór na dół - na drogi i do jeziora. Na jezdni leżą pozwijane jak dywan połacie trawy, które zsunęły się ze zboczy - mówi Stefan Wolak, wójt Gródka nad Dunajcem. Szybko ewakuowano stamtąd jedną rodzinę, bo ściany domu, w którym mieszkała i to tuż przy 10-metrowym zboczu, po prostu popękały.
Na Podhalu najgorsza sytuacja była na Spiszu. I tym razem żywioł Białki dał o sobie znać mieszkańcom Krempach i Nowej Białej. W tej pierwszej miejscowości rzeka wydostała się z koryta i wylała na drogę. Przed południem Miejski Zakład Gospodarki Wodnej ze względu na zamulenie ujęcia na Pokrzywach zamknął wodociąg. Woda dowożona jest beczkowozami. Wody w kranach nie mieli też mieszkańcy Bochni, bo została zalana miejska przepompownia.
W Małopolsce stan alarmowy na rzekach przekroczony byłw30 miejscach, stan ostrzegawczy w 17 miejscach. W 19 powiatach i gminach ogłoszono alarm powodziowy, a w 13 powiatach i gminach pogotowie powodziowe.
Przykładowo, o godz. 15.30 stany alarmowe w powiecie oświęcimskim zostały przekroczone na Wiśle w Jawiszowicach o 132 cm, na Sole w Oświęcimiu o 170 cm, na Wieprzówce w miejscowości Rudze o 126 cm, o 150 cm na Skawie w Zatorze. Jak groźnie było może świadczyć decyzja dyrekcji Państwowego Muzeum w Oświęcimiu, która zdecydowała w południe, że Miejsce Pamięci zostanie zamknięte dla zwiedzających. Natychmiast została wdrożona procedura zabezpieczająca budynki i zbiory.
- Najcenniejsze eksponaty przeniesiono na wyższe piętra - informuje Bartosz Bartyzel z biura prasowego muzeum.
W Krakowie bój o przetrwanie stoczyli mieszkańcy 5-tysięcznego os. Złocień, które zostało odcięte od reszty miasta.
- Muszę się wydostać z osiedla i otworzyć sklep. Nie mogę przecież zrobić sobie wolnego - mówi 23-letnia Adrianna Zybała. I brnie przez lodowatą wodę sięgającą powyżej łydki. Zybała mieszka na Złocieniu od 13 lat. Doskonale pamięta powódź z 1997 r.
- Wtedy nie było tak źle. Teraz jest dużo gorzej, wody więcej i wcale nie wygląda na to, że przestanie padać - mówi. W przewieszonej przez ramię torbie ma ubrania na kilka dni i podstawowe kosmetyki, szczoteczkę do zębów - nie zamierza wracać na osiedle przez kilka następnych dni, przynajmniej do czasu aż woda opadnie.
Nie do śmiechu mieli w poniedziałek maturzyści. Kilkudziesięciu z nich w Małopolsce nie dotarło na egzaminy z historii i chemii.
Po alarmujących wieściach Stanisław Kracik, wojewoda małopolski, przerwał zagraniczny wyjazd i zdecydował się na powrót do Krakowa. Do Małopolski przyjechali minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller oraz premier Donald Tusk. Wczoraj późnym wieczorem, kiedy zamykaliśmy to wydanie „Gazety Krakowskiej", w Krakowie trwała narada premiera z wojewodami z najbardziej poszkodowanych przez powódź regionów. Premier powiedział m.in., że rozważa uruchomienie rezerwy budżetowej na pomoc powodzianom. Dziś ma ruszyć w objazd po zalanych miejscowościach.
Artur Drożdżak
Gdzie alarm przeciwpowodziowy
Alarm ogłoszono na terenie Krakowa, Nowego Sącza, powiatu suskiego, powiatu tarnowskiego, powiatu oświęcimskiego, powiatu myślenickiego, powiatu bocheńskiego, powiatu wadowickiego, dąbrowskiego, gminy Liszki, Gnojnik, Bobowa, Biecz, powiatu brzeskiego z wyłączeniem gm. Iwkowa, gminy Skawina, Czernichów, Brzeszcze gminy Grybów, Igołomia-Wawrzeńczyce, miasta i gminy Szczawnica.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/18

