Najwyższy czas zabezpieczyć zbocza
22.05.2010
Ostatnia powódź obnażyła z całą bezwzględnością miejsca występowania osuwisk, szczególnie na górskich osiedlach w Szczawnicy. Na ulicy Języki w poniedziałek, w dniu największych opadów deszczu, ziemia osunęła się na drogę, blokując dojazd do 17 domów, w których zamieszkuje ponad 70 osób, oraz do schroniska Pod Bereśnikiem. Przez kilka dni osiedle było odcięte od świata. Mieszkańcy obawiają się, że gdy przyjdą kolejne opady, sytuacja się powtórzy.
Osiedle na Językach jest położone około 500 metrów od centrum uzdrowiska. Prowadzi tam jedynie polna droga, ale na tyle szeroka, że przejedzie po niej samochód. Przez ostatnie dni jednak przejechać się nie dało. Mieszkańcom pozostała jedynie piesza wędrówka po zwałach ziemi i błota.
Stanisław Urban, który mieszka tuż pod osuwiskiem, z niepokojem patrzył na zsuwającą się ziemię. Z każdym kolejnym tąpnięciem obawiał się coraz mocniej, że lada moment cała góra zjedzie mu na niewielką posesję.
- Gdyby tak się stało, to nie tylko my, ale całe górne osiedle na Językach pozostałoby bez drogi dojazdowej i bez pomocy na wypadek pożaru lub innych wypadków losowych - mówi pan Stanisław. Dodaje, że wokół tej sprawy nie można pozostać obojętnym, bo w końcu może zdarzyć się prawdziwa tragedia.
Tych kilka dni, gdy nie było dojazdu, nie były łatwe. Ludzie radzili sobie, jak mogli. Aby dostać się do miasta, brnęli przez górę błota. Kłopot dotknął też dzieci, w wieku szkolnym. Wojciech Węglarz nie musiał się martwić o zapasy żywności.
- Mieszkając od dziecka w górach, stałem się przezorny. Bywają różne niespodzianki, dlatego zakupy robię w takiej ilości, aby starczały na wiele dni. Kiedy jest się odciętym od świata to najgorsze to obawa przed innymi nieszczęściami, jak pożar czy choroba, - mówi.
Osuwająca się ziemia dała się także mocno we znaki Stanisławowi Kacwinowi, mieszkańcowi osiedla Języki. Kilka lat temu za własne pieniądze wy - budował mur oporowy wokół swojego domu, który kilka dni temu zawalił się pod wpływem rozmiękłej ziemi.
- Trudno mi go będzie odbudować, bo nie mam na to środków finansowych. Wybudowanie muru kosztowało mnie wiele pracy i pieniędzy - mówi z żalem gospodarz.
Po trzech dniach droga na Języki została udrożniona przy pomocy koparek. Mieszkańcy jednak mają obawy, że sytuacja się powtórzy.
- Może trzeba wybudować tam jakiś mur oporowy czy coś takiego, by w końcu ziemia nie schodziła na drogę - dodają mieszkańcy.
Szacowane są już straty powodziowe. Według burmistrza Grzegorza Niezgody mogą sięgać 3 milionów złotych.
- Teraz wykonujemy doraźne prace przy usuwaniu skutków powodzi. Trudno w tej chwili zadeklarować, że zbudujemy mur oporowy w miejscu osuwiska na ulicy Języki, choć to nie jest wykluczone. Wpierw musi być opracowany szczegółowy zakres wszystkich najpilniejszych robót przy usuwaniu skutków powodzi - mówi burmistrz.
Nie tylko na Językach obsunęła się ziemia. Osuwiska zeszły także na osiedlu Połoniny i Kowalczyku oraz na drodze na Sewerynówkę.
Stanisław Zachwieja
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/22

