Sanepid pomaga ludziom usuwać skutki powodzi
26.05.2010
Powiatowe stacje sanepidu już wydają mieszkańcom środki do odkażania studni i informują, jak przeprowadzić dezynfekcję.
- Wydaliśmy powodzianom już 48 kg środka dezynfekującego - informuje Dorota Kram, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Oświęcimiu. Już wiadomo, że co najmniej 4,5 tys. studni nie nadaje się do użytku i trzeba je oczyścić. Ciągle jednak sanepid zbiera informacje o kolejnych. Inspektorzy sprawują też opiekę nad sześcioma zalanymi przez powódź cmentarzami. Teraz są ogrodzone i nie wolno na nie wchodzić. Najgorzej jest w Dobczycach, gdzie część cmentarza się obsunęła.
- Zostanie tam przeprowadzona ekshumacja zwłok - mówi Anna Armatys, rzecznik małopolskiego sanepidu. I przypomina podstawowe zasady higieny po powodzi:
• Do sprzątania domu wystarczy odzież robocza i gumowe rękawice. W pierwszej kolejności trzeba usunąć szlam i brud naniesiony przez wodę. Później dwukrotnie umyć ściany i podłogę, za drugim razem koniecznie wodą z dodatkiem środka zawierającego chlor, np. wybielaczem albo środkiem do czyszczenia toalet. Na kilka godzin zostawić tak zdezynfekowane pomieszczenie, po czym zmyć środek czyszczący.
• Drewniane i nietapicerowane meble trzeba porządnie wyczyścić środkiem z chlorem. Meble tapicerowane i materace, które zostały zalane, trzeba wyrzucić.
• Wyposażenie kuchenne, na przykład naczynia, sztućce, trzeba dokładnie umyć i wygotować nie krócej niż przez 15 minut w wodzie z dodatkiem sody (jedna lub dwie łyżki stołowe na litr wody)
• Pościel trzeba wyprać, wygotować i uprasować jak najbardziej gorącym żelazkiem. Ubrania kilkakrotnie wyprać w jak najwyższej możliwej temperaturze.
• Żywność, która została zalana, trzeba wyrzucić. Nie wolno jej jeść ani karmić nią zwierzęta. Do jedzenia nadaje się jedynie żywność hermetycznie zamknięta, w słoikach, puszkach. Trzeba sprawdzić, czy opakowanie nie uległo uszkodzeniu i dokładnie je umyć.
• Jeśli ktoś zachoruje, będzie mieć gorączkę lub nudności powinien natychmiast zgłosić się do lekarza. Nawet drobnych dolegliwości nie wolno leczyć domowymi sposobami.
(współpraca: mon)
Edyta Tkacz
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/26

