Samotność może dotknąć każdego z nas…
20.12.2010
Kolorowe bombki, zapach choinki, lampki, barszcz z uszkami… Smak dzieciństwa… Każdy, kto w swojej pamięci może odnaleźć ciepłe wspomnienia z ubiegłych lat, które mogą go ogrzać nawet w chwili największej samotności, ma ogromne szczęście. Niektórzy nie mają nawet tego. Często, dramaty rozgrywają się tuż obok nas, za drzwiami. Staramy się nie widzieć, zamykać oczy na biedę, krzywdę, patologie, które w naszym mniemaniu nie powinny nas dotyczyć. Awantury za ścianą? To nie moja sprawa. Siniak na policzku koleżanki córki z przedszkola? To nie moja sprawa. Drżące ręce starca proszącego o pięćdziesiąt groszy do wina? To nie moja sprawa. Osoba niepełnosprawna, mająca problemy z wykonywaniem podstawowych, codziennych czynności? To nie moja sprawa. I łatwo wymieniać tak po kolei, ale to w dalszym ciągu niczego nie rozwiązuje. Świat się zmienia. Szkoda tylko, że nie w tę stronę, w którą większość z nas by chciała. Niestety, aby coś drgnęło potrzeba nie tylko słów, ale i czynów.
Święta Bożego Narodzenia powinny wzbudzać w nas poczucie jedności z drugim człowiekiem. Prowokować do myślenia, a nawet gorzkich podsumowań, aby między karpiem a uszkami znaleźć moment na uścisk dłoni i głębokie spojrzenie w oczy bliskiej osoby.
Nigdy nie wiadomo kiedy nas dopadnie samotność, kiedy okażemy się mało atrakcyjni towarzysko, kiedy na naszej drodze pojawi się tak potężny problem, że nie będziemy chcieli obarczać nikogo więcej jego brzemieniem. Osamotnieni są obok nas. Często wśród zgiełku ulic miasta. W pełnym ludzi domu. W wigilię… I nigdy nie wiadomo, czy w kolejne święta to właśnie my nie będziemy tymi „obcymi” wszędzie i dla wszystkich.
Na Podhalu, podobnie jak w innych regionach Polski, osób potrzebujących nie brakuje. Często są to ludzie starsi, bezdomni, czy też niepełnosprawni, którym bardzo trudno wyjść z domu o własnych siłach. Na szczęście z samotnością i obojętnością na los innych mają odwagę zmierzyć się członkowie Stowarzyszenia Ludzi Pozytywnie Myślących „Konkret”. W tę sobotę (19.12.) w restauracji „Karpackiej” zasiadało do wigilijnej wieczerzy 200 osób z całego Zakopanego. Grzegorz Buczulski, szef nowo otwartej przy ul. Gimnazjalnej restauracji „Karpackiej” obdarował swoich gości nie tylko smakowitą wieczerzą, ale również zapakował im bigos na wynos. 48 dzieci otrzymało słodycze oraz przybory szkolne. Dwadzieścia paczek z żywnością trafiło do osób, których stan zdrowia uniemożliwia przemieszczanie się i nie mogły przybyć do „Karpackiej”.
Wielu spośród uczestników sobotniej wigilii podkreślało, że wcale nie jedzenia brakuje im w życiu najbardziej, ale właśnie kontaktu z drugim człowiekiem, poczucia ludzkiej więzi, zwykłej rozmowy, śmiechu… Samotność boli, można ją odczuć niemal fizycznie. Zatroszczmy się już dziś, aby nikt z nas nie zasiadł do piątkowej wigilii zupełnie sam. Jak pokazali nam organizatorzy sobotniej wigilii w „Karpackiej” – wszystko jest możliwe.
Anna Gródek
Źródło: www.karpacka.com
Źródło: https://www.karpacka.com

